Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2019

Znowu się sprzeczają

Tym razem mistrzyni karate olimpijskiego przekomarza się z mistrzynią karate tradycyjnego, które karate jest lepsze i bardziej prawdziwe. Nawet nie ma sensu tego sporu tutaj przytaczać, bo bardziej to przykre niż rzeczowe. Przyganiał kocioł garnkowi. Wszyscy wiemy jaki test jest jedynie obiektywny i wszyscy wiemy, że nikt go nie wykona.
Żeby być z daleka od tego, Keiko się bawiło. "Nasze" dzieciaki startowały w zawodach:

Aga udzielała się na seminarium z Claudio Cerutim:

Boguś zdawał sobie egzamin:

Reszta się biła:

sobota, 17 listopada 2018

Zima idzie, zakwitną morsy

Niektórzy ciągle jeszcze mają kłopot z tym, żeby wejść do zimnej wody, nawet się z tego śmieją gdy kto inny wchodzi, ignorują dobry wpływ chwilowego zimna, a okazuje się, że Iceman ma swoje "dojo" w Przesiece w polskich Karkonoszach. To co wyprawia zaczyna mnie interesować. Dodatkowo ktoś wreszcie postanowił go zbadać i opisać naukowo. Czyli może kiedyś przebadają też tych, którzy szastają swoją energią na lewo i prawo:




Tutaj Iceman czyli Wim Hof idzie na Śnieżkę:

Tutaj Iceman uczy oddychać:


No i tutaj coś jeszcze:
KLIKNIJ

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Zdjęcia roku

Moja krew... chyba...


niedziela, 3 grudnia 2017

Wygrywamy ...

... z pogodą, póki co i powoli zbliżamy się do prawdziwego morsowania. Dziś w rzece +4C, a w powietrzu -3C.


A tymczasem uwaga! Prawdopodobnie za tydzień morsów nie będzie. Będziemy próbować zrobić rekonesans trasy na styczniową ZADYMĘ. Kto jeszcze nie był, musi iść, bo się potem zgubi.
.

sobota, 28 stycznia 2017

Marlena uratowana

Tegoroczna edycja "Zadymy" przejdzie na pewno do historii jako wydarzenie bez precedensu. Po pierwsze wystartowaliśmy w oszałamiającej liczbie 11 keikowiczów (No; 10 plus gość). Po drugie, mimo znacznie cięższych warunków Rafał pobił zeszłoroczny czas. Niby o parę minut jedynie, ale ekstrapolując na zeszłoroczne warunki do jednak dał mocno czadu (2h:28min /67 miejsce). Niekwestionowaną królową imprezy była jednak Marlena, która pobiła rekord w drugą stronę. Zachowała się jak profesjonalistka i postanowiła zrobić prawdziwą zadymę!!! Nie jakieś tam "Muszę być pierwszy", "Muszę wszystkich wyprzedzić", żadne "Muszę obronić tytuł", albo "Chcę być mistrzem świata". I w dodatku jeszcze nie pozwoliła nam pojechać do domu po skończonym biegu, bo postanowiła wrócić do bazy po zmroku!!! Żeby to zrobić musiała przejść pętlę na Skrzyczne i na dół (13.5km) w czasie dłuższym niż 6 godzin, bo start odbywał się o godzinie 11.00. I udało się!!! Nikt nie pomyślał, żeby wziąć ze sobą czołówkę, bo po co w środku dnia i Marlena to wykorzystała. Wyczekała zmroku i ruszyła... 
Najedliśmy się strachu, ruszyliśmy po nią... 
Na szczęście dostała na trasie bezinteresowną pomoc od organizatorów i ktoś jej na ostatnim odcinku, aż do naszego spotkania na ostatnim zbiegu, towarzyszył. Dziękujemy, po pomoc była potrzebna.
Czyli każdy coś przeżył, coś zobaczył, coś osiągnął, niektórzy szepnęli "Nigdy więcej". Ale nie wiadomo co się wydarzy. A Marlena będzie miała co prawnukom opowiadać. Nawet psy były zmęczone, jeden do tej pory śpi. Góra zawsze weryfikuje bardziej niż miś świata, bo misia świata można podejść podstępem. Góry nie za bardzo. W zeszłym roku pękło kolano. Tym razem je zabezpieczyłem, więc pękło drugie :-)

Oto kilka zdjęć. Mieszczuchy zobaczcie co wdychacie. Ahaaaaa.... w nagrodę za odnalezienie Marleny zafundowaliśmy sobie banię (ostatnie zdjęcie). Na zewnątrz -7, wewnątrz + 36 stopni. Szkoda, że ręcznik tak szybko zamarzał.



piątek, 27 stycznia 2017

piątek, 20 stycznia 2017

Zadyyyyymaaaa


Uwaga! 
Za tydzień Zadyma!!! Przeznaczcie ten tydzień na leciutki rozruch, żeby potem nie trzeba było nikogo znosić z góry.

Ważne!!!
Spotykamy się w sobotę, 28 stycznia, krótko przed 10.00 pod amfiteatrem w Szczyrku. Rozdaję numery startowe, czipy, sprawdzam obowiązkowe wyposażenie (nie jest konieczny osobisty odbiór w biurze zawodów). Bez tego nikt nie wystartuje. Odprawa  oficjalna o 10.30, start o 11.00. O 12.00 startuje "Zamieć" i pewnie twardziele będą nas gdzieś doganiać na trasie.

Przypominam!!!
Tempo biegu/marszu dowolne. Każdy z zespołu pracuje na swój wynik. Proponuję jednak mieć towarzysza, w razie konieczności udzieli pomocy. Rafał pracuje nad poprawieniem zeszłorocznego wyniku i ma do wykręcenia 2.5h

Informuję!!!
Mamy jedno wolne, opłacone miejsce. Ktoś chętny? Można dołączyć.

niedziela, 25 września 2016

I po zawodach

Sensej mówi: karateka musi wybrać; kata czy kumite. No to Agata wybrała kumite, bo jak mówi będą ją tam uczyli walczyć. Na pożegnanie pyk: medal w kata. Mówiłem jej: nie idź na karate, ale się uparła :-)





czwartek, 22 września 2016

Z mądrości dalekiego senseia (utytułowanego)

- "Dobry karateka na pewnym etapie wybiera: kata czy kumite. Ponieważ nie da się być dobrym na zawodach  w obu".
-Yyyyyy?

środa, 14 września 2016

Z dawnych lat

Kiedy jeszcze czynnym zawodnikiem był Pan Sławomir Jordan lub Waldemar Noglaski mówiło się (co chyba dobrze pamiętam z wywiadów), że jeśli ktoś dobrze ćwiczy kata to i w kumite mu idzie.  A jeśli ktoś dobrze ćwiczy kumite to i w kata mu się wiedzie. Czyli, że karate składa się z dwóch nierozłącznych części: kata i kumite Nieco później tezę tę potwierdzał chociażby Krzysztof Neugebauer. Teraz, gdyby ktoś chciał się zapisać do klubu karate (a jedna taka chciała ostatnio :-) to wypadałoby się zapytać, czyt to karate w tym klubie to karate kata czy karate kumite? Ba jak się teraz twierdzi gdzieniegdzie; są to dwa kompletnie odrębne ćwiczenia (to cytaz z posiadacza dana bliższego 10 niż 1). Z oglądania wynika, że dla niektórych są faktycznie tak odrębne, że nawet technicznie różne. Skądinąd można przecież nawet kupić osobny ubiór do kata i osobny do kumite :-(


piątek, 9 września 2016

Kogo karate wychowuje

- Agata, rzuć te sztuki walki, ćwicz coś rozsądnego.
- Yhyyyy.
Taaaa, no i się zapisała... znowu na shotokan. Ale zdecydowanie podniosła poprzeczkę, bo o całe pięć danów i teraz wydaje jej rozkazy 7 dan a nie 2. Na pierwszym treningu dostała plombę w buzię od nowo poznanej koleżanki. Nie ubolewam, że dostała - czasem to jest ożywcze. Nie ubolewam, że nie oddała - na to też przyjdzie pora. Z międzywiersza wynikało, że zarobiła z powodu nieuwagi, z powodu nadmiernej chęci udowodnienia czegoś nowej przez starą. Może będzie, zatem, zdjęcie śliwki. 
No ale przecież karate szczyci się tym, że wspaniale uczy kontroli i kształtuje charakter. A nie po raz pierwszy widzę, że ci z ochraniaczami nie zastanawiają się nad odpowiedzialnością za swoje działania. Jest im wszystko jedno bo przecież to jest walka! Walka-sralka. Dlatego na etapie uczenia jestem zwolennikiem braku rękawic i ochraniaczy. Niech początkujący, a skandynawska panna z brązowym pasem raczej jest początkująca, widzi co robi i co się w wyniku tego robienia dzieje, zwłaszcza drugiemu. A jak już wszyscy w sztuce człowieczeństwa są biegli, to wtedy rękawice i na ring, albo do klatki. Każdy wie co czyni! O dzieciakach paroletnich w kaskach i rękawicach, przez lenistwo nie wspomnę. 
A propos lenistwa... Jak za starych dobrych/niedobrych czasów Agata na każdy trening jedzie 2h i dwie godziny wraca. Ale kazała o tym milczeć...


niedziela, 7 sierpnia 2016

Tokio 2020

I tak oto szlachetna sztuka samoobrony, która rzekomo niesie ogromne wartości edukacyjne, moralne i inne sama się pogrążyła. Starania WKF-u doprowadziły do zgody MKOL-u na obecność karate jako dyscypliny sportowej na Igrzyskach Olimpijskich. Czyli wyszło na to, że ci, którzy chcieli trenować sztukę walki i potrzebowali zawodów sportowych, żeby sprawdzić w jakim miejscu na drodze biegłości w tej sztuce są, to teraz zadecydowali, że właściwie będą się tylko sprawdzać, gdzie są :-) A przy okazji będą walczyć o pieniądze, dotacje, negocjować przepisy, kolorować stroje, żeby były lepiej widoczne w telewizji. Wreszcie zaczną wykrywać doping, bo przecież nie godzi się, żeby ktoś w innej reprezentacji był szybszy, zwinniejszy, silniejszy, itp. A potem jeszcze zaczną trenować symulowanie fauli, wprowadzą powtórki na video, żeby sędzia mógł zweryfikować protest trenera pokrzywdzonego zawodnika. Ciekawe czy kontaktowe karate też podąży tą drogą? Hitotsu... coś tam coś tam...


I w sumie to się cieszę, że mnie w tym gronie nie ma...

sobota, 28 maja 2016

Trening czyni

Mamed Chalidow wczoraj prawie przegrał, ale Domina jedzie po zwycięstwo w najbardziej prestiżowych zawodach MTB w Polsce. Ściga się z robotami, które na 60 kilometrach po górach potrafią rozwinąć średnią prędkość ponad 20km/h. Na razie jest 9 w swojej kategorii wiekowej i 194 w klasyfikacji generalnej. Przy okazji zachęca karateków pykających 2x w tygodniu :-) do rachunku sumienia, bo przez ostatni rok trenowała 5x w tygodniu i prędkość średnią pierwszego etapu poprawiła o 20%, a czas przejazdu najdłuższego (wczorajszego) skróciła o 14%. Jutro finał...


sobota, 14 maja 2016

Miś Polski 2

Domina obroniła tytuł po raz pierwszy. Znowu wygrała i nawet jakieś nagrody do domu przywiozła :-) A swego czasu pan doktor lekarz powiedział, że powinna siedzieć w domu i nic nie robić, no może coś na pół gwizdka. Coraz więcej mamy problemów z lekarzami i coraz częściej wyręczają ich rehabilitanci. Fakt, przyznaję; Marek i Paulina chodzą dzięki Arturowi, ale w moim otoczeniu więcej jest narzekających niż zadowolonych. I oby Bogdan nie trafił teraz na jakiegoś oszołoma-gipsomaniaka, bo szkoda, żeby rozbudzona pasja zgasła...



sobota, 12 grudnia 2015

Na zimę

Dzisiejsze sparringi parterowe z Markiem: canceled.
Ewentualny trening karate: canceled.
Dziś Keiko wraz z Zukiem i Nową testowali trasę styczniowej "Zamieci". Nogi bolą tak samo, trening 'core' zaliczony :-). Obcowanie z przyrodą: rewelacja. Na "Zamieci" z tą formą nie mamy szans...;-)


Zapraszamy na www.zamiec.pl

piątek, 23 października 2015

Do ... no właściwie kogo?

Na seminarium z Claudio Cerutim reprezentacja Keiko, choć niebywale mocna to jednak będzie skromna :-( Grubaski będą sobie w tym czasie odpoczywać. Tymczasem Troszczu ciężko pracuje i udziela się na zgrupowaniu z Janem Błachowiczem. Troszczu rulez! Znajdźcie go na zdjęciu, bo z każdym miesiącem MMArek się zmienia:



No, a dla tych, którzy nigdy nie mogą i zawsze coś, i wstydzą się wydać z siebie Kiai! jest ten film poniżej. Film jest z najbliższej okolicy, bo ze Szczyrku. Jeśli nie wystartujecie w "Zamieci" to może chociaż w "Zadymie"? Po Runmageddonie to równie spektakularne wyzwanie, choć można go zrobić na zupełnym luzie. Ale medal za ukończenie będzie najcenniejszy ze wszystkich, które macie...


To jest coś! A nie jakieś tam kanapeczki!!!

niedziela, 4 października 2015

But 2015

Jak się okazuje 2/3 zarządu Keiko biega. I to biega wytrwale. Obaj panowie startują w cyklu 4 maratonów górskich (Leśnik 2015), ale kolega Adam chyba nie ma umiaru i wystartował w czwartek w ultra biegu BUT. Bieg jak to bieg... nudny jest, a ten miał w dodatku długość 260 km, czyli dwustu sześćdziesięciu kilometrów i ponad 9 km przewyższenia!!! I Adam to przebiegł!!! Nie znam jeszcze szczegółowych danych dotyczących czasów biegów, ale zwycięzca zaliczył całość w 56 godzin. Poruszał się zatem ze średnią prędkością około 4.5 km/h czyli szybciej niż niejeden chodzi.W Keiko sami wariaci...

sobota, 12 września 2015

Już za 4 lataaaa...

... będziemy klubem Misiów Świataaaaa.....

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Piękne

Zapomnijmy na chwilę o realności, samoobronie, sporcie i tym podobnych, bo wszyscy bohaterowie tego filmu włożyli na pewno w swój pokaz mnóstwo wysiłku. Skomponowanie go zgodnie z przepisami sportowymi i widzimisię sędziów też nie zawsze jest łatwe (też przecież enbu kiedyś układałem, ale może na szczęście nikt tego już nie pamięta :-). Natomiast w mojej ulubionej kategorii karateckich zachowań, czyli rzutów i podcięć warto w tym filmie wysupłać momenty z 1:17, 2:24 i 3:42. Zwłaszcza ten pierwszy jest przepiękny. Udało się chłopakom...



Film pobrałem z kanału YT Karen Dobrowolskiej.

.

niedziela, 7 czerwca 2015

Co tam, panie, u fizycznych?

Ano wiele... Najtrudniejszy etapowy maraton rowerowy w Europie właśnie się zakończył. Wersja krótsza, którą zaliczała Domina to przeciętnie około 50 km dziennie i co najmniej 1600 m przewyższeń. Niby nie wymagała wielkich umiejętności technicznych, ale za to wytrzymałości i siły mnóstwo. I proszę, wyścig ukończony. W kategorii trzydziestolatek na miejscu 10. W klasyfikacji generalnej wyprzedziła niejednego faceta. Gdyby dać jej nieco lżejszy rower ...

http://www.mtbtrophy.com/image/kdnbcbnsqxqp/1000/1000/fit/original/#.jpeg


Tymczasem, także nasze biegówki spisały się dzielnie i tydzień po Runmageddonie zaliczyły dychę w Pszczynie. Mają zdrowie.