Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seminaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seminaria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 września 2018

Leśne inspiracje + ERRATA

Tym razem do Tucholi zaciągnął nas sensei Claudio Ceruti na zgrupowanie goshindo. Niezależnie od tego jakie są takie seminaria, czy dobre, czy słabe, zawsze dadzą coś do myślenia. Nawet jeśli to myślenie jest bardzo luźno związane z tematem seminarium. Te przemyślenia też są luźne, bo mimo, że w ekipie mieliśmy seminaryjne świeżaki, to jednak po raz pierwszy od jakiegoś czasu ogarnialiśmy sprawę naszymi umysłami. Bez mała wiedzieliśmy co należy robić :-) Z racji tego, że wiedzieliśmy, to potem dzięki dobrym nastrojom skonsumowaliśmy Tucholę. Były grzyby, kąpiel w zielonej wodzie, podglądanie bobrów i nocny grill z prezesem. 
Ale z innej beczki... luźne myśli...  Uczenie niekontaktowego karate to ciężki kawałek chleba. Wiele jest tu przecież kwestią umowy, zasad, trzymania się pewnych reguł i ustalonych zachowań. Nie wiem, czy nie jest to sprawa beznadziejna. Bo jeśli jeszcze ktoś zbyt dużo nacisku kładzie na sztukę, a nie na użytkowość to sprawa się komplikuje po trzykroć. Pojawiają się rzeczy zbędne, nieracjonalne, niewytłumaczalne. Ktoś mówi: "zróbmy rzecz najprostszą w sposób najbardziej skomplikowany", zamiast pokazać jak to działa. Ktoś woli powiedzieć: "zaczerpnij energię z ziemi" (matko! jak tego nie trawię), zamiast: "odbij się od podłogi". Zamiast: "postaw nogę do tyłu", słyszę: "zrób yori ashi, ale nie takie yori ashi, tylko takie yori ashi".  Potem jeszcze czasem jest: "stań dalej bo jest niebezpiecznie" i zaraz: "stań bliżej, żeby było niebezpiecznie". Takie oto retrospekcje z innych treningów mi się przypomniały w czasie dwóch dni szkolenia. 
Inna rzecz mnie ubodła jednak podczas samego treningu. Mnie jako fizyka, a nie jako karacistę. Tyle się wśród niekontaktowych (hmmm, zabrzmiało złowrogo) albo fanatyków shotokanu, mówi o pięcie nogi zakrocznej stawianej na podłodze. W aspekcie treningowym ma to istotne znaczenia dla rozumienia jak pogodzić potrzebę poruszania się z koniecznością zachowania stabilności i możliwości kontynuowania działań po mocnym ciosie lub ciosie nieudanym. Jeszcze istotniejsze ma to znaczenie w kontekście uprawiania "sztuki", gdzie każdy szczegół chce być ważny. Pamiętam treningi z senseiem Shiraiem z dawnych czasów, gdy tłumaczył jak zdobywać dystans i jak z tego dystansu zadawać ciosy. Wtedy zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie, a było to bez mała 20 lat temu. Teraz jednak trzeba było potrenować coś zgoła przeciwnego. Jakby gdzieś zapomnieniu uległa cała wiedza ze szkoły o tym, co to jest siła, kiedy ciało jest w stanie przyspieszać, co to jest pęd, energia mechaniczna, praca w sensie fizycznym, jak zachowuje się pęd itp. A przecież co roku robimy o tym wykład. Filozofia filozofią, ale zwykłe, prostackie fizolstwo też ma swoją wartość... No dobra, może po prostu wszystko co było w tej kwestii do zrozumienia zrozumiałem na odwrót. Tak też mogło być... Ale przygoda była całkiem kształcąca, a i plan treningowy na najbliższe miesiące spójny z pomyślunkiem senseia :-)

Tuchola 2018

P.S.
Tak... Robert mówi, że wszystko zrozumiałem na odwrót :-(

.

niedziela, 13 maja 2018

Szkolenie z Ceruti sensei w Ostrowie Wlkp.

Odświeżona nieco ekipa Keiko w Ostrowie. Ci co byli mówią, że było doskonale...


niedziela, 8 stycznia 2017

Chce mi się, albo nie chce mi się...

Zdarza się być na takim szkoleniu, na którym nie tylko człowiek się niczego nie nauczy, ale jeszcze zorientuje się, że to co umiał i tak jest bezwartościowe. Czasem zdarzy się takie szkolenie, że człowiek po nim nie widzi sensu w robieniu dalej tego co robił przed szkoleniem. Nie dlatego, że szkolenie było rewolucyjne, tylko dlatego, że było kompletnie do kitu i było deprymujące. No bo np. jedzie taki przysłowiowy karacista na seminarium z mistrzem i przez pół godziny cyzeluje age uke a potem przez kolejne pół odpiera ataki w postaci oi zuki. Albo dowiaduje się, że wszyscy starożytni mistrzowie byli atakowani przez napastników przy pomocy oi zuki właśnie i bezbłędnie bronili się przy pomocy, dajmy na to, shuto uke. Hej sportowcy! Zaatakowaliście kiedyś przeciwnika tak? Użyliście takiej obrony? No więc wraca tenże karacista i już wie, że nie dość, że mistrz go niczego nie nauczy to jeszcze te resztki wiedzy nigdy mu się nie przydały i już nie przydadzą. To nienowoczesne karate jest często okropnie dziwne, a to nowoczesne czasami jeszcze dziwniejsze.

Ale dobra, był u nas sensei R.Reiter. Było oi zuki? Było! Było age uke? Było! Ale ... jakoś tak... inaczej... mądrzej... Ile lat mam studiować samoobronę, żeby wreszcie zaczęła być w moich rękach skuteczna? Do śmierci i jeden dzień dłużej?
No więc... Robertowi jestem zobowiązany za to jak poprowadził to seminarium, jak pokazał gdzie nic nie umiemy, jak przekonywał do czego i co służy. I od naszego ostatniego spotkania poczynił ogromny postęp w nieczerpaniu energii z ziemi, bo przy nas nie czerpał, a i tak dawał radę :-) Nie cierpię tych, którzy są karatekami kosmitami i muszą użyć nadmocy, żeby coś się udało. To było najlepsze spotkanie z karateką na jakim byłem od czasu kiedy coś w karate rozumiem. Gdybym miał odgapiać od jednego człowieka i uczyć się tylko od jednego instruktora, to wolałbym, żeby to był Robert :-)) Liczę na to, że niektórym było mocno wstyd, część dostała ogromnej dawki motywacji, że jest możliwe wykonywanie ćwiczeń i technik dokładnie tak jak się mówi, że powinno to wyglądać, część odzyskała wiarę w możliwości karate. Nawet ja jestem do sprawy nieco bardziej optymistycznie nastawiony.

Dziękuję wszystkim, którzy przyjechali ćwiczyć, chyba nikt się nie zawiódł. Humory dopisały, zaangażowanie pełne, poziom prezentacji i przekazu był przecież wyborny. Nieszybko będzie kolejna okazja na takie spotkanie, ale film i fotografie Niny oraz zdjęcia Agnieszki będą odświeżać pamięć od czasu do czasu. Chociaż nieeee, filmu nie opublikuję przecież, bo tam widać jak na dłoni, jakie czasami jesteśmy łajzy i jak podstawy sprawiają nam trudność!


wtorek, 20 grudnia 2016

Seminarium GoshinDo


6 i 7 stycznia zapraszam na seminarium Goshindo, które poprowadzi dla nas Robert Reiter z Wałcza. To będzie  już drugie spotkanie z Robertem u nas i mam nadzieję, że równie udane. Planujemy cztery sesje treningowe, choć plan oczywiście może ulec zmianie, bo Robert jeszcze nic o tym nie wie. 



W piątek
od 10.00 do 12.00 i od 14.00 do 16.00
.
W sobotę podobnie:
od 10.00 do 12.00 i od 14.00 do 16.00

i będzie potem jeszcze czas na dyskusję, konsultacje i tym podobne. 

Koszt całości to 30 pln niezależnie od ilości  treningów, w których chcecie wziąć udział. Seminarium przeznaczone jest zasadniczo dla dorosłych/świadomych, czyli od 15 roku życia :-). Młodsi tylko z opiekunem i po wcześniejszym uzgodnieniu. Całość odbędzie się na sali gimnastycznej III LO w Bielsku-Białej.

O tym, czym jest GoshinDo można przeczytać tutaj: kliknij

O Robercie warto powiedzieć tyle, że zna się na robocie, robi to co mówi, nie udaje, że coś działa jeśli nie działa. W 2013 roku uzyskał tytuł Renshi w Goshindo przyznany przez senseia Hiroshi Shirai. W tej chwili jest przewodniczącym Komisji Technicznej SGI Poland


środa, 31 sierpnia 2016

Gawędy o fizyce i innych duperelach

Znowu fizyka w Tucholi. Na drugim kursie instruktorskim organizacji SGI Poland. Wygląda na to, że jak mało kto, chłopaki i dziewczyny z Tucholi są dla fizyki wyjątkowo wyrozumiali. No ale jak się znasz na plastyce to niekoniecznie będziesz się znać na muzyce.  A w sumie warto się poznać.
Z tego powodu tłumaczyłem proste implikacje prawa zachowania energii i prawa zachowania pędu dla budowania techniki karate. Mówiąc o tym co to jest tarcie, od czego zależy i jaki jest pożytek ze znajomości prostych właściwości wektorów, miałem nadzieję, że uda się wytłumaczyć jaki powinien być wzorzec zenkutsu dachi i jak ten wzorzec stosować w praktyce. Wytłumaczyć się udało :-), teraz niech stosuje kto chce.
Czy to jest potrzebne komuś? Jeśli ktoś ma swoich zagorzałych wyznawców, to mu to na pewno potrzebne nie jest. Jeśli ktoś ma swojego guru od wszystkiego, to też się obejdzie. Ale jednak szkoda być lub mieć mało rozgarniętego instruktora. A jeśli ktoś omija wiedzę to raczej rozgarnięty nie jest.
Przepięknie się złożyło, bo to co plotłem Robert postanowił zweryfikować praktycznie. Jemu to zawsze wychodzi, ale są przecież przypadki gdzie intuicja wyjątkowo podąża słusznymi ścieżkami. Nieczęsto jednak zawodnicy dobrze rozumieją nawet pojęcie siły, często mylą je z energią, nie wiedzą jak czerpać informacje z F=ma. A w Tucholi to wszystko było. Za rok będzie jeszcze fajniej.
Na wieczornym treningu zamąciłem w głowach jeszcze bardziej i zrobiliśmy elementarny parter. Nie powiem, że "kto studiuje wytrwale kata ten wszystko wie o parterze", ale doszukaliśmy się kilku strategicznych analogii, trochę kości bolały i ja bawiłem się świetnie :-)). A z uprzejmości nie pokażę na zdjęciach zatroskanych min keikowiczów...


niedziela, 25 października 2015

WwN

Kto by pomyślał, że "Współpraca w Nauce" zyska sojusznika. I to sojusznika międzynarodowego. Ale niestety sojusznik nie wie, że nim jest i pewnie nawet o to nie zabiegałby nigdy.
Na seminarium z Claudio Cerutim znalazło się mnóstwo interesujących rzeczy. Co najfajniejsze, pojawiło się mnóstwo wskazówek dla uczestników dotyczących pozycji ciała w zenkutsu-dachi. Jest oczywiście pewna obawa, że pojawi się dysonans między tym co "autor miał na myśli", a tym co myśli "komisja egzaminacyjna", ale trudno. Tak jest zawsze. Ja w każdym razie dopiszę sobie na plakacie: Hanshi też tak mówi. Hansi kazał nam się spocić, dyskretnie podpowiedział, gdzie zachowujemy się jak pierdółki i takie tam... Tym razem owocnie ...  A w międzyczasie powiedział: tu zenkutsu dachi jest piękne, tu jest wasze najlepsze, a tu skuteczne... będę się tego trzymał i czepiał dopóki mi się będzie chciało!


czwartek, 15 października 2015

Ogłoszenia

Uprzejmie przypominam, że w przyszły weekend wyruszamy do Ostrowa na seminarium goshindo. Jeszcze są miejsca w samochodach więc proszę o mobilizację i decyzję.

Od listopada planuję ruszyć z sekcją "tylko dla" pasów czarnych, brązowych i kandydatów na brązowe pasy. Zajęcia będą się odbywały w pierwszą i trzecią sobotę miesiąca (pierwsza część kursu obejmuje listopad, grudzień i styczeń) w Bielsku-Białej od godziny 19.00. Start 7 listopada. Tematyka pierwszego kursu będzie obejmowała głównie zagadnienia związane z kumite (niesportowym), w tym dedykowane ćwiczenia motoryki oraz trening kata tokon i seipai.

Od stycznia planowany jest także start sekcji dziecięcej, a już w listopadzie rozpocznie działalność druga sekcja samoobrony, tym razem dla gimnazjalistów. Będzie szał...

wtorek, 22 września 2015

Zamiatania część 2

Bez specjalnych nadziei na zainteresowanie podjąłem się trzygodzinnych warsztatów z samoobrony z gimnazjalistami. Po pierwsze niczego nie nauczę na spotkaniu raz w roku, a można napytać sobie biedy przy odrobinie nieuwagi. Nigdy nie wiadomo, czy któryś nie zrobi czegoś za szybko, zbyt niestarannie, bez koncentracji albo jeszcze coś wymyśli ... Miło mnie zaskoczyli, bo widać było, że zareagowali na apel o uważność i przejęli się tym, że przez przypadek można nie tylko zrobić krzywdę, ale i zabić. A kiedy zapytałem dlaczego ten dosiad jest zły, a ten dobry odpowiedzieli, że to przecież fizyka i wtedy byłem już kupiony. Tym mnie ujęli. Przyjęli także do wiadomości, że samoobrona to nie prostackie danie komuś w ryj, choć to czasem jedyna alternatywa, ale także kontrola, odpowiedzialność i umiejętność przewidywania skutków. A sam trening fizyczny to także może być niezła frajda i pożytek na długi czas.
Wsród kilku ćwiczeń fizycznych moja ulubiona lewitacja:


a potem oswobodzenia z trzymań, dźwignie, przetoczenia walka gardą i w nagrodę, w grupie szczególnie skupionej: wstęp do duszeń. 


Jako asystent, tym razem wystąpił wuefista (to nie on na zdjęciu wyżej :-). Pani z historii daliśmy spokój, choć w zeszłym roku walczyła dzielnie.

I tu refleksja...
Dzień wcześniej zaawansowani karatecy pytają po co robić jakieś tam techniki,skoro można tak, albo tak. Przecież to nie wyjdzie, zwłaszcza, że jak zrobię to albo to, to wówczas to albo tamto się nie uda. Wrrr... to tak jakby na gyaku zuki nikt nigdy nie wymyślił recepty. Pytam więc wuefistę przy świadkach: Bijemy się? Bijemy! To przygotuj Pan pięści. Gotowy! Przecież wiadomo, że nikt do pracy nie chce pójść  z podbitym okiem więc unik, wytrącenie, zejście, przechwyt nogi ... i leży. Nie dość, że po cichu i bez bólu to jeszcze jaki aplauz!!! Wyszło? Wyszło! A było tak, mniej więcej (od 0:11):




A co z miotłą? Złamała się i rozcięła moją dłoń na długości 3 cm. Był zatem i pot i była krew...

wtorek, 21 kwietnia 2015

Staż w borach

... Tucholskich. Pojechaliśmy tam na treningi z senseiem Cerutim, odpowiedzialnym z rozwój goshindo w Polsce. Treningi dały nam w kość, ale pobawiliśmy się sympatycznie, spędziliśmy czas w dobrym towarzystwie i gdyby nie urodziny kogoś w hotelu to jeszcze nawet byśmy się wyspali. A tak wróciliśmy wściekli (ja na pewno) bo droga długa, a nerwy beztroską hotelowych administratorów zszargane. Po kliknięciu na zdjęcie można przeczytać relację ze seminarium na stronie SGI Poland.

http://sgipoland.pl/78-aktualnosci/162-ix-miedzynarodowe-seminarium-shotokan-goshin-karatedo

poniedziałek, 30 marca 2015

Na święta


Od treningów klubowych przerwa. Zakończyliśmy przytupem, bo znów próbowałem być surowy, trochę sobie powrzeszczałem, ponarzekałem, ponawymyślałem, ale kata opanowane, każdy może ćwiczyć samodzielnie. No chyba, że dupa. A kiedy klub będzie świątecznie tył to nasze dziewuchy intensywnie ćwiczą do Runmageddonu. Zaplanowane są biegi, ćwiczenia przygotowujące do pokonywania przeszkód i takie tam. Będzie się działo! No i pewnie Marek (the Gasket) znowu wyzwie na pojedynek grapplerski i będzie mnie zwijał w kulkę.

To w ciągu najbliższych dni i tygodni.

Tymczasem do dojo wracamy 9 kwietnia, w czwartek, ale pojutrze w III LO w Bielsku kolejny Festiwal Nauki gdzie występujemy. Znów będzie fizyka w sztukach walki! Na festiwal zapraszam od 8.30, bo zacznie się wykładem Artura, a potem nasz pokaz o 10.00 i do 14.00 wiele innych ciekawych wystąpień. Będą też ludzie od crossfitu, koledzy z capoeira no i Pani Ada Palka od fitnessu. Kto ma wolne niech nie siedzi w domu, bo nie wypada w takiej chwili.
.

czwartek, 26 lutego 2015

Szkolenie klubowe Goshindo



Data: 20-21 marca 2015
Miejsce: Bielsko-Biała
Prowadzący: Tomasz Krygowski (4dan), Robert Reiter (4dan)

Harmonogram:

20 marca | piątek
  • 20.00-21.30 trening dla wszystkich

21 marca | sobota
  • 12.00-14.00 trening dla wszystkich
  • 14.00-16.30 przerwa obiadowa
  • 16.30-19.00 trening dla wszystkich
Organizator: KEIKO | SGI Poland
Adresaci: członkowie klubu i sympatycy
Warunki uczestnictwa: absolutna punktualność, roczny staż treningowy

Koszt: 20 złotych

środa, 24 lipca 2013

Tuchola

Pojechałem do Tucholi z własnej woli, ale z celem żeby trenować z grupą SCI. I nie mam powodów do narzekań. Chociaż kilometrów dużo, to okolica rekompensuje trudy podróży, ale i treningi warte były tej jazdy. 
 
 
 
Nie mogę powiedzieć, żebym czuł się zaskoczony materiałem technicznym, chociaż czasem kroki kierowałem nie w te stronę co należało. Ale pozytywnie się rozczarowałem tym, że mimo seminaryjnego charakteru musiałem się zmęczyć. Zmęczyć pozytywnie i chyba owocnie. No i przekonuję się, że są jeszcze tacy, którzy ćwiczą shotokan tak, żeby wyjąć z niego maksymalnie dużo do samoobrony. Trochę byłem niepewny, czy aby nie będę musiał "czerpać energii z ziemi", lub nie będę się uczył "generowania mocy w bezruchu". Na szczęście mnie to nie spotkało. 
Nie będę ukrywał że parę informacji, które usłyszałem trochę mnie zbiło z tropu, ale po chwilach przemyślenia wszystko się układa w logiczną całość. Odnalazłem w tucholskim treningu mnóstwo wspólnych cech z naszym keikowym. Zainspirowały mnie one nawet do napisania kolejnego wykładu z fizyki dotyczącego sztuk walki i karate w szczególności. Może się on kiedyś komuś przyda. Myślą przewodnią tego wykładu będzie pewnie cytat z senseia Cerutiego: "You have to trust me" :-), bo zadziwiająco często ostatnimi czasy mierzę się z autorytetami uznanymi w karate, które głęboko zapuszczają się w nauki ścisłe, ale nie po to, żeby z nich korzystać, tylko po to aby je na nowo tworzyć...



Pozdrowienia dla gospodarzy z SCI

.

czwartek, 11 listopada 2010

Seminatium w UK

W ostatni weekend października przebywał w Bostonie wiceprezes PZKT sensei Andrzej Maciejewski. W ramach swojej wizyty prowadził treningi karate tradycyjnego w polonijnych klubach karate związanych z PZKT. No i jak zwykle w tych treningach wzięli udział nasi dawni koledzy klubowi, Igor i Marcin, o których już tutaj nie raz wspominałem. Na szczegółową relację nie mamy co liczyć ;-), ale obaj byli zachwyceni treningami i atmosferą im towarzyszącą.


.

sobota, 5 czerwca 2010

Seminarium z sensei'em Neugebauerem

To sobotnie seminarium to najlepsze seminarium na jakim do tej pory byłem. Być może większe wrażenie wywarło na mnie moje pierwsze w ogóle seminarium szkoleniowe w 1995 kiedy miałem przyjemność uczestniczyć w treningu z uczniami Hiroshi Shirai czyli z Dario Marchinim i Cristiną Restelli. Tym razem jednak otrzymaliśmy w pigułce wszystkie najważniejsze zasady karate tradycyjnego dotyczące todome, czyli ciosu kończącego. Wykonaliśmy sporą ilość ćwiczeń utrwalających prawidłową postawę podczas wykonywania technik, a także zajmowaliśmy się doskonaleniem kime w technikach oraz kształtowaniem i rozwijaniem poszczególnych faz techniki, łącznie z oddychaniem.

Ale nie to jest tutaj najważniejsze. Najistotniejsze jest to, że K. Neugebauer to człowiek, który doskonale rozumie na czym polega tradycyjne karate. Perfekcyjnie wie co należy wyjaśnić w technikach i jak należy to zrobić. Nie jest to tak jakbym chciał, żeby były wyjaśnione wszystkie fizyczne i biomechaniczne aspekty techniki karate przy pomocy języka nauki, ale pojęcia którymi sensei się posługuje i jego intuicyjne interpretacje są perfekcyjnie dobrane. W moim odczuciu pod tym względem nie ma tam słabych stron. Dodatkowo ogromne doświadczenie zawodnicze senseia sprawia, że ciało go słucha i jest niezwykle wiarygodny. Skuteczność umiejętności, które prezentował nie budzi wątpliwości. Jest jeszcze jedna rzecz, która rzuca się w oczy podczas takiego seminarium i odróżnia je od innych. Spotkałem się mianowicie z opiniami dotyczącymi innych sław światowego karate, prowadzących różnorakie seminaria, że "tak się w tej chwili trenuje kata" lub "tak się w tej chwili walczy w sportowym karate". W tym przypadku takie teorie nie miały miejsca. Było widać, że tak po prostu musi działać karate, tak pracuje ludzkie ciało i taka jest droga do maksymalnej efektywności.
Ci, których dziś na treningu nie było, niech żałują. Treningu, na którym się nie było nie da się odpracować.


sobota, 6 marca 2010

Szkolenia

Uwaga!
Postanowiliśmy zrezygnować z ligowego turnieju zaplanowanego na kwiecień w Czechowicach i zorganizować zamiast niego szkolenie techniczne dla wyższych stopni oraz zawodników, instruktorów i sędziów śląskich klubów. Szkolenie odbędzie się w Bytomiu 24 kwietnia 2010. Szczegóły zostaną podane wkrótce.

Dodatkowo Śląski OZKT planuje zorganizować 15 maja 2010 seminarium szkoleniowe z senseiem Krzysztofem Neugebauerem (5dan), zatem proszę te terminy zaplanować w swoim kalendarzu.

piątek, 13 listopada 2009

Seminarium Karate Tradycyjengo

Seminář senseie Kwiecinskeho 7.dan 13.-14.11.2009 ve Vsetíně seminář pod vedením Włodzimierze Kwiecinskeho 7.dan. Víceprezident Evropské federace tradičního karate ETKF. Žák uznávané autority, karate mistra Hidetaka Nishiyami 9.dan.Jeden z nejlepších světových instruktorů tradičního karate.



Fotografie z seminarium na stronie kluby z Vsetina. Kliknij tutaj.


środa, 11 listopada 2009

Goście...

10 listopada mieliśmy gości z klubu ze Skoczowa. Trenowaliśmy wspólnie kihon ippon kumite. Trening był szybki i wymagający, ale mamy nadzieję, że wszyscy wynieśli z niego dużo pożytku i wiedzą na czym polega kihon kumite. Zdjęcia także tutaj:
http://shotokan-skoczow.blogspot.com/