Tradycyjne karate jako sztukę walki definiuje się poprzez kata. One w znacznej mierze określają specyfikę danej szkoły i ciągle jeszcze stanowią swoiste abecadło i charakter stylu. Po tym w jaki sposób studiuje się kata można zatem określić stopień zrozumienia karate jako całości, zwłaszcza w sytuacji gdy wielu współczesnych zawodników ocenia kata i kumite według kompletnie różnych kryteriów zarówno technicznych jak i strategicznych. Dla zilustrowania naszego ostatniego treningu poświęconego wiedzy zawartej w nijushiho warto zapoznać się z dwoma koncepcjami uprawiania karate jakie zaprezentowane są na poniższych filmikach. Najpierw krótkie wprowadzenie do filozofii samoobrony:
Następnie wspomniane dwa sposoby treningu. Pierwszy reprezentuje Piotr Babicz (6 dan) z Wrocławia (www.karate-budokan.pl):
Natomiast drugi stanowi fragment seminarium, na którym uczył Andrzej Kaźmierczak (5 dan), który między innymi opiekuje się kadrą polskiego fudokanu (www.fudokan.pl)
Na koniec wpisu jeszcze tylko nijushiho w wykonaniu Franka Brennana:

Dwie rzeczy działają podobnie jak cios wibrującej pięści z Shaolin: truskawki z czechowickiego targu i pięści Agaty. Trudno powiedzieć co z tych rzeczy podziałało na mnie bardziej, ale nie da się ukryć, że zmiana specyfiki pracy pół roku temu stanowczo osłabiła mój brzuch. Stawiam więc na to, że to wczorajsze ciosy Agaty są przyczyną mojego dzisiejszego stanu. Pozytywne wieści są takie, że kiedy jej mówiłem pół roku temu, żeby nabrała krzepy to wychodzi na to, że to zrobiła. W połączeniu z dziwnym działaniem mojego brzucha, który ciosy znosi bez kłopotu, a potem po treningu odmawia posłuszeństwa, dało to nieciekawy efekt. Człowiek myśli jak się pozbyć mdłości i jak usunąć zawartość żołądka, ale przecież nic tam już nie ma bo uciekło dawno, tylko inną stroną. O matko...
