Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

poniedziałek, 5 lipca 2010

Nowa/stara książka...

Ta książka jest już w księgarniach chyba ponad rok, a że teraz wakacje i część od treningów odpoczywa więc ją polecam z pewnych powodów. Niezależnie od tego, że jest poświęcona karate kyokushin to jednak warto do niej zerknąć wiedząc nawet, że autor szykuje już drugie (podobno zmienione) wydanie. Książek o karate jest na rynku sporo, ale wiele powiela schematy polegające na prezentacji zdjęć poszczególnych technik, bez żadnej refleksji, jeszcze inna grupa to jedynie biografie dawnych mistrzów. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, bo nawet historia karate jest tu ujęta specyficznie.

Biorąc pod uwagę stronę techniczną karate jakim się zajmujemy, to tej części podręcznika senseia Szeligowskiego nie polecam.
O walce sportowej (knockdown) w sensie taktycznym też możemy poczytać tą pozycję jako ciekawostkę. Ale rozdziały o kata, filozofii karate, samoobronie są bardzo interesujące i aktualne dla każdego zajmującego się karate. Jest to w końcu książka napisana współcześnie, kiedy karate w naszym kraju jest już ze 40 lat i wiedza niektórych instruktorów jest całkiem spora. Ci, którym się nie chce szukać (a szkoda), dostają także w pigułce sporą dawkę wiedzy to fizjologii sportowca i przygotowaniu fizycznym do zawodów.
Sednem jednak mojego polecania są rozdziały o motywacji i zaangażowaniu w trening. O wyznaczaniu sobie celów i ich realizacji. O tyle są one wiarygodnie, że autor opisuje je w formie "autobiografii", przetestował je na sobie skutecznie a sportami walki zajmował się na poważnie. Wiadomo, że mógł to napisać każdy psycholog lub przedstawiciel handlowy firmy zajmującej się sprzedażą bezpośrednią ;-), ale ten człowiek (tzn. autor) trochę zdrowia na macie zostawił. Kim jest Piotr Szeligowski możecie sobie poszukać w internecie. Także tutaj: www.piotrszeligowski.pl.

piątek, 2 lipca 2010

Sztuki Walki

W kontekście dzisiejszego treningu i umiejętności kontroli poczynań przeciwnika polecam relację z walki Fedora Emelianenki z Fabricio Werdumem. Widać w niej kilka niebezpiecznych dla wykonującego technik, "przepiękny" ale nieskuteczny jak się okazało cios w głowę no i wreszcie wpadka Fedora dającego się złapać w trójkątne duszenie. Stalowe nerwy Werduma i pewność swoich umiejętności pozwoliły mu zakończyć walkę w sytuacji dla niego beznadziejnej. Cios w szczękę zwykle powala (tym razem nie), a z trójkątnego duszenia można wyjść (a tym razem nie). Dla mnie walka przepiękna.



Dla pocieszenia przeciwników walki na ziemi wrzucam "hajlajt" Lyoto Machidy, który zna się na parterze, ale jago bazą, do której się zresztą przyznaje jest shotokan. I w turniejach mma jakoś sobie radzi.



Treningi wakacyjne cz.2

Dzisiaj już zasadnicza cześć planu. Rozpoczynamy od analizy heian sandan i jego zastosowaniu w samoobronie. W międzyczasie jednak trochę ćwiczeń koneksji ciała i kilka chwytów. Pierwsze 8 ruchów kata było wstępem do ćwiczeń strategii walki w samoobronie. W najbliższy wtorek dalsza część i elementy kata wyższych. Dla poszukujących umieszczam film dotyczący właśnie heian sandan.



No i zdjęcia, żeby był dowód, że jednak się obijaliśmy.



wtorek, 29 czerwca 2010

Pierwszy trening wakacyjny

Przez chwilę miałem obawy, że nikt na ten trening nie dojedzie. Nagle powyskakiwały jakieś przeciwności losu. Ale pojawiła się spora grupa gości, także osoby nieznane, które postanowiły liznąć karate tradycyjnego. No i długo nie widziany Michał. Koniec końców było nas całkiem sporo. Pierwszy trening w tym wakacyjnym harmonogramie poświęciłem w całości utrzymywaniu kontroli środka ciężkości. Wykonaliśmy mnóstwo ćwiczeń pozwalających podnieść efektywność pracy środkiem ciężkości w tym także ćwiczenie ułatwiające sprawne poruszanie się w zgodzie z pryncypiami tradycyjnego karate. Niestety nie znalazł się nikt, kto robiłby zdjęcia. Zdopinguję kogoś następnym razem. Liczę na to, że wszyscy się dzisiaj wystarczająco zmotywowali do czekającej ich dwumiesięcznej pracy bo plan na kolejne lipcowe i sierpniowe treningi jest już ustalony.