Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

niedziela, 17 maja 2015

Strefa medalowa

W dzisiejszym Biegu Fiata dziewczyny spisały się doskonale i wdarły się przebojem do pierwszej medalowej tysiącpięćsetki. Były nawet w okolicach miejsca tysiącdwusetnego, ale to wystarczyło do zdobycia medali w tej imprezie. Osiągnęły czas mniej niż dwa razy dłuższy od najlepszego Kenijczyka, czyli rewelacja. Niezły szlif przed Runmageddonem, a może i do karateckich turniejów którąś to zdopinguje :-). Jutro gratulować ...


Kto sieje wiatr, zbiera burzę

Staram się te moje dziewczyny motywować i dopingować przekonując, że mogą w wielu przypadkach stanąć do walki z mężczyzną jak równy z równym. Wygląda na to, że chyba uwierzyły bo się uparły, zebrały w sobie i połamały mi ucho. Zrobiły mi kalafiora. Marek się bał, że złapie, ciekawe czy Tomek ma? A tu proszę po roku intensywnych ćwiczeń moja głowa nie zdążyła na czas się ewakuować z uścisku i masz babo placek:


Na razie jest niewielki, choć przez dwa dni nieco urósł, niektórzy każą go od razu odsysać, inni smarować żeby się wchłonął. Kulania powinno się przez parę dni unikać, żeby nie łamać ucha dalej. Są jednak tacy, którzy dzięki kalafiorom rządzą "na dzielni", albo są wpuszczani przez bramkarzy do knajpy bez kolejki lub za darmo. Bo niby swój swojego pozna po tym uchu, że twardziel :-)


Suuuper. No to w sumie nie wiadomo co wybrać. Na razie smaruję, ale już jutro szykuję się do powtórzenia wyczynu innego twardziela:

piątek, 15 maja 2015

Heian godan

Niektórzy mówią, że grupa Heian kata to nie kata tylko szkoleniowa zabawa :-) Inni za to, że pięć kata Heian to zestaw podstawowych zasad i zachowań samoobrony. Tak chyba uważa też Ian Abernethy skoro bawi się nim tak:



A tutaj najpiękniej narysowany Heina godan, ale nie ma co się dziwić bo Roland Habersetzer może nie jest jakoś specjalnie znany poza Francją, ale rysować potrafi.



W moim przekonaniu w realistycznym rysowaniu dorównuje mu jedynie nasz polski Bogusław Polch:

niedziela, 3 maja 2015

Majowy wieczór

... spędziliśmy w podziemiach. Nie w Wieliczce, ale w naszym andergrandowym dojo. Korzystaliśmy z nowych doświadczeń w bjj Marka Uszczelki Warszawiaka i półtorej godziny stosowaliśmy na sobie różne pomysły. Marek razem z Agatą robią w walce na chwyty fajne postępy, choć dzisiaj ich okrzykami bojowymi było Ała! i O nie!
Zresztą to dla Agaty może być bardzo obiecujący rok. Wreszcie po kilku latach odzyskała formę i zaliczyła brązowy pas w karate. Przebiegła pierwszą w życiu klasyfikowaną dychę w 55 minut. Dostała się na prestiżowe studia w Norwegii, ale że nie wygląda na to, aby miała tam gdzieś w pobliżu miejsca docelowego jakiś ciekawy klub karate, może znajdzie coś od bjj. Chyba, że znacie coś godnego polecenia, to podajcie proszę.
Na swoje zawodnicze konto Marek zalicza dziś zwycięstwo w walce parterowej przez dźwignię nadgarstkową, o której nie pamięta, że założył. Ja pamiętam. Agata wpisuje na listę juji gatame na mnie i na Marku i to w różnych wariantach, ale sami powpadali w trójkąty, choć i od skrętówki nie było daleko. Przetestowaliśmy nowe wersje odbierania oddechu. Zabawa przednia. Nie sprawdziła się tylko taktyka walki przeciw dwóm przeciwnikom, ale nie podejrzewałem zdrady z tej strony (na zdjęciu pierwsza z prawej).
Oby CzłowiekUszczelka zdążył nas jeszcze odwiedzić przed wyjazdem pod koło podbiegunowe...