Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (112) nie wiem już co (14) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (133) wiedza (142) zapisy (10)

sobota, 16 lipca 2016

Trzej mistrzowie?

Ktoś kiedyś złośliwie powiedział, i tak już gdzieniegdzie zostało, że kata to w karate taki zapis boju dawnego mistrza, który nie mając GoPro musiał tą historię utrwalić w postaci ćwiczenia. Patrząc na to wideo poniżej można powiedzieć, że to co jeden mistrz zapamiętał to inni postanowili zinterpretować po swojemu. Takie klasyczne: "Co autor miał na myśli?":



Nieodmiennie jednak na Yoshiharu Osakę patrzę z przyjemnością, a i ten pokaż unaocznia jak myśl ludzka meandruje. Bassai dai to klasyka, ale Annan również jest kanonem. Tu w wykonaniu mojego ulubionego Tsuguo Sakumoto:



O tym co daje mi trening kata było tu już wielokrotnie. Są plusy i są minusy. Dlatego połączyliśmy w ostatnich treningach grupę heian, kata wankan i tokon, żeby trening byłmocno urozmaicony, ale też aby uniknąć akrobatyki i nieciekawych niedorzeczności. Bo w tym momencie zawsze rodzi się pytanie: Dlaczego bokser trenuje tak jak potem walczy, dlaczego judoka robi tak samo, dlaczego zapaśnik trenuje takie techniki jakie stosuje potem w starciu, dlaczego biegacz na treningu biega, piłkarz kopie piłkę, a karateka (rozumiany klasycznie) spędza ogromną ilość czasu na ćwiczeniach czegoś, czego potem nie używa w konfrontacji. Znam odpowiedź, ale czy ktoś widział w jakimkolwiek kumite takie ruchy jak age uke, oi zuki i tym podobne? Nawet zenkutsu dachi, ćwiczone miliony razy karatekom nie wychodzi. Czy judokom nie wychodzi seoi nage, albo zapaśnikom suples? I choć wiadomo, że karate jest bardziej sztuką samoobrony niż walki, to czy mamy wtedy jakiś pożytek z gohon kumite?

No i ćwicząc kata nie nabywa się prawdziwych znamion mistrzostwa :-)), bo te tylko jeśli po drugiej stronie są zęby lub paznokcie, albo zamek błyskawiczny od kurtki :-( 

2 komentarze:

  1. "Karate ni sente nashi...". I ten cytat powinien w zasadzie powiedzieć wszystko na temat. Kata to, pomimo istnienia bunkai, nie walka z kimś lecz ze sobą.
    Dziś pokonuję siebie z wczoraj - to istota karate. A umiejętności walki nabywa się niejako "przy okazji"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest tez powiedzenie:"Lepiej byc wojownikiem w ogrodzie niz oogrodnikiem na wojnie". Na treningi karate zapisalem sie dla samoobrony i wlasnie nie dla agresji. Ale trening kata to trening samoobrony na okolo. Mocno na okolo. I to "przy okazji" latwo przeoczyc.

    OdpowiedzUsuń