Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

czwartek, 27 listopada 2014

Rachu ciachu i... po strachu

Mnie tam się dziś podobało. Frekwencją byłem mile zaskoczony, animuszem dziadków także. Marek... coraz ... (nie mogę powiedzieć ;-). Szkoda tylko, że nie wszyscy kumają, że warto pomagać partnerowi w treningu :-). Ale po raz pierwszy od dłuższego czasu tak pot lał mi się z czoła. Teraz jeszcze jeden taki czwartek i potem do końca roku są w planie czwartkowe sparringi. Tak, żeby przez święta miało się co goić.
No a dla relaksu pewien elegancki i cierpliwy (całkowite moje przeciwieństwo) pan, miłym głosem wytłumaczy co można zrobić z kimurą:



P.S.
Na nowy rok szykuję niespodziankę z kalendarzem. Niestety nie wszystkim się spodoba :-)
 

wtorek, 25 listopada 2014

Historia... ale nie tylko

Historii senseia Naka to właściwie nie znam i nie chce mi się jej zgłębiać. Niewątpliwie zrobiło się głośno o nim po filmie KuroObi, ale by przecież także na MŚ w karate tradycyjnym w Pruszkowie. Poniżej walka z 1992 z  Frankiem Brennanem, którego z umiejętności sportowe można podziwiać. No i wygrał:


A potem kilka migawek z treningów z senseiem Hottonem, bo też się miło patrzy jak karate człowieka słucha i jak można z niego korzystać. Gdyby ktoś miał siedzieć w domu i gapić się w monitor, to owszem, proszę:


poniedziałek, 24 listopada 2014

Znowu historia... + OGŁOSZENIA

Kiedy tak sobie dzisiaj ćwiczyliśmy, stanęły mi przed oczami obrazy z czasów kiedy sam byłem parterową łajzą i niczego nie udawało mi się wykonać. Zastanawiałem się wtedy jak to możliwe, że ten gość, z którym ćwiczyliśmy po raz pierwszy (a próbowaliśmy balachy, kimury, trójkątnego duszenia, różnych przetoczeń) potrafi tak nas wszystkich po kolei zrolować i to jeszcze kilka razy z rzędu. Ale przecież nie tylko on, bo w historii UFC jest taki coś:

Pierwsze zawody Ultimate Fighting Championship zostały zorganizowane przez Arta Davie i Roriona Gracie. UFC 1 odbyło się 12 listopada 1993 roku w Denver w stanie Kolorado. Wzięli w nich udział: sumotori, bokser, mistrz świata w savate (będący też mistrzem Europy w kyokushin), dwóch kick-boxerów, praktyk kempo, mistrz Pancrase oraz zawodnik brazylijskiego jiu-jitsu Royce Gracie. Gracie wygrał cały turniej, a także późniejsze UFC 2 i UFC 4 . Początkowe edycje były zbliżone pod względem minimum reguł do turniejów vale tudo.

Wyglądało to jakoś tak:



Później czasy się trochę zmieniły. Na szczęście dla karateków błysnął Machida:



Pomyślałem więc, że w najbliższy czwartek rozszerzamy horyzonty. Nie będzie piłki i nie będzie "dnia nóg". Połowę treningu przeznaczam na stójkę i połowę na parter :-) Gdyby ktoś miał się z tym źle czuć, może oczywiście wziąć wolne tego dnia i nie będzie sprawy :-). Do zobaczenia w dojo i pozdrowienia dla żony Artura...
 

czwartek, 20 listopada 2014

Obiecanki

Popróbowaliśmy dzisiaj co nieco... ekipa pierwszorzędna, zdeterminowana, marudy nawet jeśli jakieś były to siedziały cicho :-) No to teraz oglądamy:

Najpierw trochę ciosów kończących :

A potem trochę bezkrwawych poddań :-)