Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

piątek, 30 marca 2012

Po Rycerce

Kilka słów o wyjeździe do Rycerki napisał na blogu swojego klubu, Bartek ze Skoczowa. Wpis można przeczytać klikając TUTAJ. Napisał tam parę słów o swoich siniakach w różnych miejscach ciała. Siniaki dla mnie do tej pory to rzecz obca, aż tu nagle koleżanka w pracy zapytała mnie czy umazałem się dziś żółtym flamastrem specjalnie, czy też jestem fujara i nie zauważyłem. No i okazało się, że Bartkowe kolano jednak zostawiło ślad pod moim okiem i to całkiem wyraźny. Może to zapisać jako swój sukces ;-)

niedziela, 25 marca 2012

Rycerka 20122 - zakończona

Pod wieloma względami był to wyjazd historyczny. Po raz kolejny padło wiele rekordów związanych z naszym pobytem w tym skądinąd fajnym miejscu. Gospodarze się nie zmieniają i jacy byli mili tacy pozostali. Wszystko inne się zmieniło. Wszędzie indziej nie ma już śniegu, w Rycerce leży, do tej pory pogodny nigdy nie mieliśmy dobrej, teraz była, zawsze było kino, teraz nie było. Zawsze wracaliśmy pozytywnie naładowani, teraz skrajnie zmęczeni.

Przede wszystkim z racji doskonałej pogody 1.5 h treningu przeznaczyliśmy na grę w piłkę.

Ziemia nie zdążyła jeszcze rozmięknąć po zimie, więc początkowo grało się świetnie. Po 40 minutach zrobiło się grząsko i wtedy gra stała się jeszcze lepsza. Keiko grając przeciwko gościom wygrało wszystkie 3 mecze. Rekordowe było też ognisko, piękny wieczór sprzyjał pogawędkom i siedzieliśmy wyjątkowo długo, Tomek K. chyba po raz pierwszy w życiu (i to na głodno) zamawiał dla grupy kiełbasy i w konsekwencji mieliśmy 5.5 kg kolosów.

Sielankowy obraz zepsuł jednak inny, ważny fakt. Po raz kolejny (co prawda po pewnej przerwie) reprezentacja Keiko zawiodła frekwencyjnie. Miała być historyczna (wielka) frekwencja, gospodarze dokładali na naszą prośbę do pokojów nowe łóżka, a jednak daliśmy plamę! Skład uzupełniali goście, ale to jest przecież zgrupowanie keikowiczów.

Po czterodniowym namyśle podjąłem decyzję, że wycofuję się z dalszej organizacji obozów i tą rolę może teraz przejąć ktokolwiek. Organizacja naszych wyjazdów wiąże się czasem z rezygnacją z moich własnych planów (jak to było tym razem) i w końcu czas to zmienić, jeżeli mamy zachować zdrowe relacje.

Wyjątkowo tym razem zmienialiśmy też plany treningowe. Harmonogram modyfikowaliśmy w locie, ale plan został zrealizowany łącznie z wykładem pt.: "Czy sztuki walki to dziedzina nauki?" Skorzystaliśmy z coraz bogatszego doświadczenia Tomka w technikach parterowych i na ostatnim treningu wyzwaliśmy go do walki przegrywając po kolei wszystkie pojedynki.
Główna część treningów bazowała na kształtowaniu cech motorycznych, w tym siły eksplozywnej i usprawnianiu pracy ciała w technikach z wykorzystaniem tarcz.
W treningu specjalistycznym skupialiśmy się tym razem na kombinacjach i unikach. Ponieważ wszyscy się przykładali (przynajmniej tak to odebrałem), zgrupowanie zakończyło się ogromnym, ale pozytywnym zmęczeniem. Do teraz mam kłopoty z podniesieniem do góry rąk, zginanie pleców przychodzi z trudem, sporo jest siniaków i zadrapań. dobrze, że na mojej twarzy nie widać Bartkowego kolana. Błoto z boiska się wypierze i zniknie, ale liczę, że treningowe "zakwasy" to sygnał dobrze zrealizowanego planu i dowód na odkrycie nowych możliwości. To by było na tyle na razie.

Galeria jest TUTAJ. Autorką zdjęć jest Kinga.
.

Ogłoszenia

W poniedziałek 26 marca 2012 klub nie trenuje. Najbliższy trening w czwartek 29 marca 2012.

czwartek, 15 marca 2012

Sport sajens

Wielokrotnie podczas rożnego rodzaju treningów, seminariów czy innych aktywności związanych z karate słyszałem komentarze dotyczące techniki związane z ogólnie rozumianą fizyką czy taż nauką. Niektórzy wielcy twierdzą, że aby być dobrym zawodnikiem nie trzeba w ogóle znać się na fizyce. To prawda, ale z drugiej strony to fatalna sprawa zignorować tak ogromny kawał wiedzy, który może pomóc nie tylko w rozumieniu różnych aspektów, ale także może pomóc poprawić jakość trenowanej dyscypliny.
Nie muszę też dodawać, że wiele z tych komentarz, które słyszałem było po prostu niewłaściwych i błędnych, a niektóre z nich miały być rzekomo wiarygodne, ponieważ były poparte słowami: "zostało przebadane...".
Przyzwyczaiłem się już, że jeśli coś zostało przebadane to i zostało opublikowane i przede wszystkim zrecenzowane. Nietrudno się domyślić, że karate jako dyscyplina naukowa jest mało poważana i tych badań też było niewiele (choć może kiedyś pozbieram tutaj choćby częściowo aktualny stan publikacji w tym temacie). No i właśnie zainteresowała mnie pewna publikacja, dotycząca, między innymi, sposobu rotacji bioder przy wyprowadzaniu gyaku zuki, zrobiona przez Alessandro Timmi, który prowadzi stronę internetową www.virtualsensei.it. Umieszczam ją (prezentację) tutaj w formie posteru jaki AT przedstawił na konferencji. Na stronie internetowej można zobaczyć dokumenty filmowe z realizacji tego materiału, sposób prezentacji wyników i porównać go na przykład z materiałami ze strony klubu z Czech (kliknij), dotyczącymi mae geri.
Jest też okazja dla Michała, aby się wysilił i przetłumaczył z angielskiego te materiały, aby się przydały tym, którzy języka nie znają. Klikając na zdjęcie można zobaczyć cały poster.


Oryginał tutaj.

A może ktoś ma w domu mikrosoftowego Kinecta i całość uda nam się powtórzyć w warunkach klubowych. Autorzy programu komputerowego użytego do pomiarów udostępniają wersję uproszczoną i można z niej za darmo skorzystać. Może to być ciekawe narzędzie do badania postępów. Dajcie znać jeżeli ktoś to urządzenie posiada.
.