Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (112) nie wiem już co (14) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (133) wiedza (142) zapisy (10)

sobota, 22 września 2012

CEP'em władać

Jestem zwolennikiem naturalnego treningu, naturalnej diety itd, ale czasem ktoś mnie przekona do jakiegoś wynalazku i okazuje się, że wynalazek jest całkiem przydatny. Od 50 lat na świecie produkują odzież kompresyjną, znajomy ultramaratończyk poleca spodenki kompresyjne, a znajomi sprzedają u siebie w sklepie takie skarpety. Producent pisze, ze odpowiedni ucisk poprawia krążenie krwi w uciskanych miejscach, a dobre krążenie ma zbawienny wpływ na wiele aspektów. W szczególności chodzi tu o regenerację, szybsze usuwanie "zakwasów" i tym samym zmniejszanie ryzyka kontuzji. Skusiłem się na testowanie skarpet, a właściwie samych podkolanówek/nogawek bo walczę z nieprzyjemnymi bólami łydek po każdym sporym wysiłku. W opiniach, które przeczytałem użytkownicy zwracają uwagę na wspomaganie achillesa (w co wierzę słabo), bardzo szybką regenerację powysiłkową, zmniejszanie wibracji mięśni, ale także na możliwy efekt placebo. Zaleca się taki ubiór sportowcom, osobom wykonującym pracę stojącą, latającym samolotami czy podróżującym długo samochodem. No i użyłem... Przypadkowo kupiłem nogawki renomowanej, niemieckiej firmy CEP, która w tej kwestii ma rzekomo ogromne doświadczenie i przemyślenia. Użyłem ich na wyprawie rowerowej, co niektórych zdziwiło bo dominującą pracę wykonują mięśnie ud, ale na nie nie narzekam. Dokuczają łydki. Testujący zwracali uwagę, że skarpety świetnie grzeją, ale ja odebrałem ten uciska jako chłód, chociaż podczas zjazdu z góry izolowały dość dobrze.

Sedno całej tej sprawy i argument (choć subiektywny) przemawiający za polecaniem tego typu ubioru zamyka się w jednym zdaniu. Teraz wieczorem, kiedy nad sprawą myślę, typowego mojego rowerowego bólu łydki nie czuję. I to byłby plus wystarczający.

Więcej o skarpetach kompresyjnych można przeczytać TUTAJ.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz