Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

piątek, 3 listopada 2017

Raz na... raz pod...

Ktoś tam powie: "w kimonkach na macie", "czysto tam jest", "koledzy się biją, to i wszystko wychodzi", "ja nie wiem", "ja nie znam", "to się nie da", ... A jednak te same techniki pod groźbą oberwania po buzi da się zrobić. Rzecz jest kwestią treningu i nastawienia, a potem ju tylko splendor :-) 

W warunkach zaskoczenia, ciemnej ulicy, po zakupach, okoliczności mogą powodować, że nieortodoksyjne techniki inne niż grapplingowe dochodzą celu. Ale dochodzą też także wtedy gdy dwóch jednakowych mierzy się w warunkach maksymalnego "komfortu". Ćwiczyć trzeba jednak przekrojowo. Wątpi w to ktoś?

czwartek, 2 listopada 2017

Next big think...

Zbychu się zniesmaczył i zmobilizował mnie/nas do powrotu do starego, choć i tak jest to element pewnego szeroko zakrojonego planu. A i tym razem stare jest dobre. Czyli okres docierania osobowości uważamy za zamknięty i wracamy do porządku następującego:
  • w poniedziałki wysiłek, samoobrona i walki (no i czasem piłka :-),
  • we czwartki wysiłek, samoobrona, kata i parter (no ball!),
  • w sobotę walki, metodyka, fizyka, zajęcia instruktorskie.
To może nas doprowadzi elegancko do egzaminu w grudniu. Domina też weszła w fazę intensywnego zajmowania się sobą i zrealizowała pierwsze w swojej karierze nocne morsowanie. Szczegóły na zdjęciu poniżej:


Przy okazji może to też być start przygotowań do tegorocznej Zadymy, przypominam: ja nie lecę, bo Sigma to już jednak babcia i ten wysiłek mógłby ją zabić. Może Nówka...

czwartek, 26 października 2017

Cała Polska czyta...

Choć to książki amerykańskiego autora, to jednak czyta się dobrze, a i zdania nie są nazbyt proste. Rozsądne argumenty, logiczne wnioskowanie. I choć wszystko co tam napisane gdzieś, kiedyś już zostało powiedziane, to jednak posiadanie książek jest nobilitujące. Poza tym można każdą wziąć do..., poczytać w łóżku, wannie, przetestować zawarte w nich wskazówki mając pod ręką materiał, który działa bez prądu, nie świeci po oczach i nie utrudnia zasypiania. Jednym słowem te książki są pożyteczne i to w dodatku wszystkie trzy. Na naszym rynku są  już książki traktujące o zdrowiu sportowca i wśród nich zdecydowana część jest głupsza. Kto nie ma tych, ten trąba.

poniedziałek, 4 września 2017

My name is... Tuchola 201(00)7

Pojechaliśmy do Tucholi mimo tego wszystkiego co się tam wydarzyło. W sumie w samej mieścinie niewiele widać już zniszczeń, a na wycieczkę po okolicy brakło nam już czasu. Tuchola to dla nas doroczny kurs dla instruktorów SGI. Ja takie kursy lubię, zwłaszcza jeśli poprowadzone są bez napinki, bez ideologii i bez nawiedzenia. I nawet powiem, że to co robią szefowie SGI ma już powoli znamiona kursu instruktorskiego w jakim sam chciałbym przed laty uczestniczyć. Być może dlatego, że nie koncentruje się on wokół sędziowania turnieju sportowego (co ma oczywiste znaczenie dla pasjonatów sportu, turniejów i rywalizacji) tylko wokół ogólnie rozumianego treningu fizycznego, mentalnego i technicznego. 
Po raz pierwszy nie chciało mi się prowadzić wykładu o fizyce. A niech poczują głód! Ale za to było sporo o fizyczności, o regeneracji (jak na zawołanie spory artykuł o rolowaniu i powięzi we wrześniowym numerze magazynu BIKE), o prawidłowej pozycji ciała i pracy na nogach. Fajny mini blok o uczeniu początkujących, wymiana doświadczeń instruktorskich (i dobrze, bo nawet guru, albo zwłaszcza guru może się mylić, co w sumie często czasem trudno zauważyć). Dobrze było widać czym dla kogo jest karate, jakie mają instruktorzy podejście do samoobrony. Ale w dalszym ciągu nie wiem dlaczego część nie lubi, bądź nie docenia parteru? Może gdyby pozwolić McGregorowi stłuc Floyda przy pomocy wszystkich swoich umiejętności byłaby ta kwestia bardziej akceptowalna.
Dla mnie było to wydarzenie pierwszej próby. Ukoronowaniem całości jest numer mojego certyfikatu:

a fotografie dostępne są po kliknięciu na obrazek:

 Tuchola; kurs