Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (112) nie wiem już co (14) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (133) wiedza (142) zapisy (10)

piątek, 3 listopada 2017

Raz na... raz pod...

Ktoś tam powie: "w kimonkach na macie", "czysto tam jest", "koledzy się biją, to i wszystko wychodzi", "ja nie wiem", "ja nie znam", "to się nie da", ... A jednak te same techniki pod groźbą oberwania po buzi da się zrobić. Rzecz jest kwestią treningu i nastawienia, a potem ju tylko splendor :-) 

W warunkach zaskoczenia, ciemnej ulicy, po zakupach, okoliczności mogą powodować, że nieortodoksyjne techniki inne niż grapplingowe dochodzą celu. Ale dochodzą też także wtedy gdy dwóch jednakowych mierzy się w warunkach maksymalnego "komfortu". Ćwiczyć trzeba jednak przekrojowo. Wątpi w to ktoś?

3 komentarze:

  1. Wydaje się jednak, że dobrze jest wpierw poznać techniki ortodoksyjne, wtedy można na czymś bazować.
    "...postęp w kumite zależy bezpośrednio od postępów w kata. Oba elementy idą tu ręka w rękę. Pomyłką jest wyróżnianie jednego kosztem drugiego."

    Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Na nieszczęście nasze, karateków, najbardziej ortodoksyjną techniką jest oi zuki. Do niczego się to nie przydaje, ale wszędzie tego pełno. I to nasz największy pech... pozostałość historyczna...(nie)piękna tradycja...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez tej tradycji pewnie nie byłoby m.in. i KEIKO, nawet w długiej nazwie klubu to słowo się przewija... być może oi zuki i pozostałe "bezużyteczne" techniki czemuś tam jednak służą...

    Aga

    OdpowiedzUsuń