Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (60) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (114) nie wiem już co (15) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (135) wiedza (144) zapisy (10)

niedziela, 4 grudnia 2016

Zawodowcy

Zawodowcy spędzili ten dzień na pewno na treningu, na turnieju, na zgrupowaniu, na czymkolwiek poważnym... my nieee. Keikowcy spędzili dzień na stoku Skrzycznego. Za dwa miesiące odbędzie się druga dla nas edycja "Zadymy". Postanowiliśmy sprawdzić, czy działając w zespole uszczkniemy trochę z zeszłorocznego rekordu. Do pobicia było 2,5h wejścia i zejścia na szczyt. W przepięknych okolicznościach przyrody zajęło nam to 6 godzin! Nie, nikt się nie obijał, nikt nie marudził. Po prostu napadało śniegu po kolana, a miejscami po pas. Dobrze, że Rafał ma pas wyżej niż inni to mógł przecierać szlak. Trzeci w szeregu szedł już jak po deptaku, ale tempo i tak było himalajskie lub nepalskie, jak kto woli. Sporo metrów zasuwaliśmy na kolanach, trochę się powspinaliśmy, trzy razy wyciągałem psy z przepaści, uratowaliśmy jedną wycieczkę przed zabłądzeniem, próbowaliśmy zjazdu na tyłkach, zżarliśmy wszystkie czekolady i żele, wody nie wypiłem, bo zamarzła w rurce od bukłaka, nogi czuły się jak po tysiącu przysiadów. Wszyscy jednak wrócili, nawet zadowoleni, część dotarła na wieczorny trening, choć był jakiś taki niemrawy... :-)


3 komentarze:

  1. Dzięki za podratowanie żelami, czekoladą i "wiedeńską" kanapką :) Zeszłorocznego rekordu nie pobiliśmy, bo warunki nie pozwalały, ale podczas "Zadymy" kto wie...
    Było super!

    Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również dziękuję za wszystko, a poza tym już prawie mi się nie śni po nocach Krzyśkowe "Łukasz, jesteś?" więc sukces jest pełen ;)

    OdpowiedzUsuń