Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (112) nie wiem już co (14) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (133) wiedza (142) zapisy (10)

środa, 16 kwietnia 2014

Idą Święta

... i dlatego zrobimy sobie do przyszłego czwartku przerwę w treningach w dojo. Ale nikt nikomu nie broni trenować indywidualnie zwłaszcza, że trwa konkurs na klubowy kaloryfer. Na razie przegrywacie ... Niech w wolnych świątecznych chwilach kołacze się Wam po głowach złota moja myśl, że można być szybkim jak torpeda nawet po czterdziestce, a pewnie i po pięćdziesiątce ;-) Trzeba tylko ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, ale ... racjonalnie. A, że mogą także i Panie, dowodzi na końcu dzisiejszego wpisu Rika Usami. Oglądajcie film.
Pamiętajcie też o zadaniu domowym, które zadałem, polegającym na zrozumieniu i przyswojeniu podstawowych ciągle sposobów na pracowanie ciałem i osiąganie dużych energii. Dzisiaj podpatrywaliśmy je (rotacje, odwrotne rotacje i "wyjątkowo" wibracje) w kata Tekki.
Trochę posłodzę... cieszę się, że Wiola walczy z ciałem i przychodzi się poruszać mimo kłopotów. Daniel ma coraz lepszą koordynację, postawę, technikę. Kaśka zaczyna kontrolować swoje ciało w grze w piłkę, zaczyna dogadywać się z nogami i pewnie już niedługo stawi kolosowi Darkowi czoła w pozostałych ćwiczeniach. Trzymam kciuki. Darka każdy się boi :-) Heian shodan Dominy jest prawie wzorcowy w kwestii timingu i dynamiki.
Pośmialiśmy się trochę dzisiaj z naszej gry w piłkę, no ale trudno, nie jest to gra dla takich jak my. Przynajmniej nie dla wszystkich. Ale gramy, bo ruszamy się, rozgrzewamy, hartujemy palce i golenie podczas zderzeń. Nawet na zdjęciach widać, że na naszej małej sali niektórzy rozpędzają się jakby byli na pełnowymiarowym boisku. A przy tym, mimo masy, potrafią być delikatni. Niech taka kontrola udzieli się wszystkim pozostałym, bo jak wiadomo czechowickie pogotowie jest ... ;-(



O sobie też od kilku dni wiem nieco więcej. Po pierwsze się zważyłem i mam nadzieję, że to co zobaczyłem to są mięśnie bo jeśli nie, to strach. Jeszcze trochę i będę chodził w wadze Tomasza Adamka. Po drugie odwiedziłem Antka na jego koncercie dyplomowym w szkole muzycznej, na które to wydarzenie wszystkich zapraszaliśmy z Arturem. Antek przed maturą bronił dyplomu i podczas tejże obrony słuchaliśmy jego gry na saksofonie barytonowym. Wygląda na to, że mimo, że Antek jest wirtuozem to ja nic nie słyszę. Do muzyki się nie nadaję, na ucho nadepnął słoń i chyba nie podniósł jeszcze nogi. Antkowi zazdroszczę umiejętności, które zostały docenione przez wszystkich obecnych na sali, a ja się dowiedziałem po raz kolejny, że podoba mi się to, co "podobać nie powinno". Nie dość, że ucho nie łapie dźwięków jak należy to jeszcze oko szwankuje z rozróżnianiem kolorów. Na Antka czekamy po maturze, a tak wyglądał:


Wszystkim owocnych, we wszystkich aspektach, Świąt. Na koniec Rika:




P.S.
Wiadomo, że zawodniczka wykonuje kilka przyruchów i desynchronizacji ciała, które w ostatecznym rozrachunku poprawiają wrażenie dynamiki i mocy podczas oglądania. Ale równowaga, wrażenie, szybkość - godne podziwiania. Pamiętajcie też o kata Chinte, którego tutaj z różnych powodów umieścić nie można.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz