Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (112) nie wiem już co (14) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (133) wiedza (142) zapisy (10)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Koniec już

Zostały jeszcze dwa tygodnie i rozpoczynamy treningi. Zróbcie tak, żebyśmy mogli w grupie zaawansowanej ruszyć pełną parą, bez żadnej rozbiegówki. Żeby nie było takich co to nic przez wakacje sięnie ruszali i teraz mają kłopot z podniesieniem nogi. Dlatego rozpocznijcie już przygotowania do sezonu. Ani się obejrzycie, a ruszy. Uporządkujcie rodzinne sprawy, uregulujcie zawodowe obowiązki i spotykamy się na sali.

Mnie karate ratowało już kolejny raz, i tym razem była to sprawa poważna. Zaliczyłem kolejny lot rowerowy. Od poprzedniego przypadku różnił się tym, że z górki i po asfalcie. Winny, tak jak poprzednim razem, był oczywiście rower :-(


No i wreszcie, udaje się realizować wykładowy plan, i w Tucholi miała miejsce prezentacja trzeciego już wykładu z fizyki dotyczącego sztuk walki. Narzucono mi dość twarde reguły czasowe, ale dzięki uprzejmości słuchaczy wykład się przedłużył i rozszerzył na niezaplanowane wcześniej tematy. Niemniej udało się nakreślić podstawowe zasady korzystania z energii w czasie ciosów i kopnięć, ale także wskazać kilka podstawowych błędów w interpretacji prostych zjawisk fizycznych wykorzystywanych podczas analizowania technik karate. Zrobił się z tego mix tematów, które proponuję w oddzielnych wykładach zwłaszcza, że chwilę wcześniej podczas treningów miałem możliwość obserwować kilka różnych zachowań, wartych opisania omawianymi zasadami.  Domina stwierdziła, że wykład był "dla ludzi" jednakowoż kilkoro słuchaczy w pierwszych rzędach usnęło :-). Nie powinno to dziwić i nie mam pretensji, bo nawet Ministerstwo Edukacji fizyki, niestety, szacunkiem nie darzy. Poza tym wszyscy byli po sesji treningowej i po obiedzie, a trawienie u mnie też powoduje, że powieki opadają. Było sympatycznie ...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz