Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (60) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (114) nie wiem już co (15) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (135) wiedza (144) zapisy (10)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rysy



Koniec poprzedniego tygodnia był dość ciężki, a jego kulminacja zapowiada się na jutro. W najbliższy poniedziałek (29.04.2013) trenujemy o zwykłej porze, ale następny trening dopiero 6 maja (też poniedziałek). Nie przegapcie zatem, bo potem będziecie marudzić, że długa przerwa była. Mój dzisiejszy trening sprowokował mnie jednak do pewnego podsumowania minionego tygodnia, bo mało brakowało i byłbym już mógł treningi tylko oglądać... 
W zeszłym tygodniu napisaliśmy z Marcinem do europejskiej gazety artykuł z fizyki ocierający się mocno o karate. Ciekawe czy wydrukują, choć w pierwszej kolejności muszę go tam wysłać. W piątek i w sobotę kazali mi zdawać egzamin i powiedzieli, że mam go zdać na poziomie 5 dan, bo inaczej zdawanie będzie niepotrzebne ... egzaminów już nienawidzę i myślałem, że nie będę musiał więcej zdawać. No i wreszcie dzisiaj jadąc na rowerze rozważałem jak to balansowanie ciałem na rowerze świetnie wpływa na czucie proprioceptywne, jak to się obijacie na treningach i w pewnym momencie koło przednie zatrzymało się na leżącym konarze, a ja akurat cały ciężar ciała miałem na nim (kole) położony. Pojawił się przefajny moment siły i wygenerowałem przecudowny moment pędu. Gdyby nie to, że z uporem maniaka wprowadzam i ćwiczymy na treningu elementy parteru, a także przewroty, kulanki i inne rzeczy, o które się niektórzy obruszają, to teraz miałbym w najlepszym razie porysowany pysk. Niby nie jechałem, ale czasu na wyciągnięcie rąk i przemyślenie trajektorii lotu raczej nie było. I nie pomogłyby nawet 29 calowe koła, gdybym miał. Rzecz stała się na szczęście instynktownie i wylądowałem bezpiecznie choć z przewrotem. Raptem brudna kurtka. Do zobaczenia na treningu...

2 komentarze:

  1. ot taka prozaiczna przeszkódka :) a ile przyjemności :) dk

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej dużo się dzieje ;)

    OdpowiedzUsuń