Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (60) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (114) nie wiem już co (15) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (135) wiedza (144) zapisy (10)

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Duck ma być

Udało mi się dziś nadspodziewanie wygospodarować półtorej godziny na trening i w całości poświęciłem go na kitei. To mnie pozytywnie nastawiło do wieczornego odpoczynku;-) Ale okazało się, że w czasie kiedy wydawało mi się, że ciężko ćwiczę, Domina na rowerze wyjechała z Bystrej na Kozią Górę, potem na Szyndzielnię, potem na Klimczok, potem na Salmopol, potem na Skrzyczne i dopiero wróciła do Bystrej. To ponad 70 km w górach, 10 godzin jazdy. Czyli ja po treningu powinienem być wzorcowo rześki w porównaniu do niej. Ktoś z Keiko dzisiaj trenował?


4 komentarze:

  1. Dominika, szacunek... 70 kilosów...
    Z.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powoli dochodzę do siebie :) DK

      Usuń
  2. Dawno nie zaglądałem, a blog przypomniał mi się poprzez Pana Autora, któremu kłaniałem się ostatnio w Decathlonie, i tu proszę, coś bliższego niż karate. Jaką trasą z Klimczoka na Salmopol?

    Pozdrawiam, MB

    OdpowiedzUsuń