Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (60) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (114) nie wiem już co (15) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (135) wiedza (144) zapisy (10)

środa, 11 stycznia 2012

O robocie

Ogromnie ciekawy artykuł o osobliwościach fachu trenera napisany przez niezwykły autorytet w tej dziedzinie. Kliknij po źródło.
Nie będę z nim polemizował bo znalazłem w nim trochę o sobie, zamieszczam go więc w całości. Najpierw niewielki fragment, a na końcu link do całości (20 stron w formacie pdf). Czytajcie

O Autorze:
Nie ma w Polsce drugiej osoby (a i niewiele jest podobnych na świecie) o tak kompletnej wiedzy na temat szermierki. Od nikogo trener czy adept sportowej walki na florety, szpady lub szable nie może się spodziewać lepszej wskazówki i porady. Profesor Zbigniew Czajkowski już od z górą 70 lat zgłębia tajniki fechtunku, wychowując kolejne pokolenia szermierzy i mimo zaawansowanego wieku pozostaje ciągle aktywnym uczestnikiem sportowej teraźniejszości.

[...]
Niektóre dziwaczne poglądy, teorie, mity i dogmaty wstępujące nie tak znowu rzadko w teorii sportu oraz niektóre błędne poglądy i praktyki pewnych trenerów opisywałem już wielokrotnie w rozmaitych artykułach, opracowaniach i felietonach. Wychodząc z założenia, że niczego poważnego nie można osiągnąć bez poczucia humoru, w niniejszym opracowaniu pragnę ująć ten temat niejako całościowo i w sposób bardzo zwarty, opisując – miejscami nieco żartobliwie, a przy tym całkowicie poważnie – niektóre dziwaczne zjawiska występujące w nauce o sporcie oraz w działalności szkoleniowej niektórych trenerów. Chodzi tutaj o takie zjawiska jak: „zjawisko fiksacji czynnościowej”, „zjawisko wieży z kości słoniowej”, „zjawisko grodzi wodoszczelnych”, „zjawisko obrony dogmatów” oraz „zjawisko wyważania otwartych drzwi”.
Aby uniknąć wszelkich nieporozumień, aby nie narażać się na zarzuty niedoceniania dorobku nauki, „niszczenia trenerów” (tak określa moje niektóre wypowiedzi pewien działacz), zaraz na wstępie oznajmiam i mocno podkreślam, że: 1) w pełni doceniam znaczenie nauki o sporcie, badań, dociekań, obserwacji i staram się z nich – w miarę moich możliwości – korzystać; 2) uważam iż trzeba odróżniać ziarno od plew, tzn. należy korzystać z dorobku nauki o sporcie i nauk podstawowych (zwłaszcza z fizjologii i psychologii), ale nie sposób bezkrytycznie przyjmować wszystkich głoszonych teorii przez pracowników nauki, zwłaszcza tych oderwanych całkowicie od praktyki; 3) stale powtarzam, że tylko taka teoria jest dobra i słuszna, która sprawdza się w praktyce, tej – według pewnego polityka – „królowej prawdy”; 4) bardzo cenię doświadczenie praktyczne, intuicję pedagogiczną, zdrowy rozsądek oraz osiągnięcia wielu trenerów, ale widzę też u niektórych z nich pewne wady i niedostatki: nie korzystanie z piśmiennictwa, niski poziom wiedzy, brak jedności poznania i działania, stosowanie przestarzałych poglądów i metod (czasami wręcz niedorzecznych); 5) uważam, iż ani żargon pseudonaukowy stosowany przez niektórych naukowców (szczególnie tych, którzy już zdążyli zapomnieć język ojczysty, a nie nauczyli się jeszcze języka angielskiego), ani niektóre błędne teorie głoszone przez pracowników nauki nie powinny służyć jako wytłumaczenie braku oczytania, dociekliwości, pogłębiania wiedzy przez trenerów.
Zacznę od omówienia zjawiska „fiksacji funkcjonalnej”, które występuje dość często u niektórych trenerów. Zjawisko to polega na tym, ze stosuje się teorie, poglądy, metody, sposoby, które były dobre w przeszłości lub w innych warunkach, a obecnie – na skutek nowych odkryć, nowych możliwości, narzędzi, poznanych prawd, postępu myśli, nauki i techniki – są przestarzałe i mało skuteczne. Istotę zjawiska fiksacji czynnościowej dobrze ilustrują dwie opowiastki, które przekazuję moim słuchaczom i uczniom (Żartobliwa postać przekazu często tafia do przekonania i jest łatwo zapamiętywana).
Opowiastka pierwsza. W nowopowstałym państwie afrykańskim prowadzi się rozległe prace nad budową dróg. Czarni robotnicy wrzucają ziemię do koszów, a kosze z ziemią noszą na głowach. Biali pracownicy używają taczek. Czarni na jednej z narad wytwórczych zażądali taczek. Kiedy je otrzymali, sypali ziemię do taczek, a następnie taczki kładli na głowy.
Druga anegdotka. Pewien trener (nie szermierki!) bardzo lubił gotowaną szynkę. Zauważył on, że jego żona przed wrzuceniem szynki do garnka odkrawa jej mały kawałek. Zaciekawiony tym zapytał, dlaczego tak postępuje. Ona była zdziwiona i odparła: „no, bo tak zawsze się robi, tak trzeba, a zresztą spytaj mamy, ponieważ od niej się tego nauczyłam”. Zapytana mama też była niezmiernie zdziwiona i odesłała ciekawskiego do babki. Babka zapytana w tej sprawie odrzekła: „To jest bardzo proste! Musiałam zawsze odkrajać kawałek szynki przed wrzuceniem do garnka, bo po prostu miałam za mały garnek”.
A teraz prawdziwy przykład fiksacji czynnościowej. Prawie do końca XVIII wieku szermierze nie używali masek i dlatego fechtmistrzowie nauczali zadawania pchnięć w ten sposób, że unosili wysoko rękojeść w górę, a koniec brzeszczotu kierowali w dół, aby uniknąć przypadkowego zranienia twarzy ucznia. Pod koniec XVII stulecia wprowadzono maski, ale całe pokolenia trenerów (do lat pięćdziesiątych obecnego stulecia) nauczały wykonywania pchnięć starym sposobem, mimo, że maski doskonale chroniły przed zranieniem twarzy. Potem stopniowo wprowadzono pchnięcia „prawdziwe”, wykonywane ruchem do przodu, ale, aby sędziowie zauważyli pchnięcie, kazali mocno „wbijać” klingę i przetrzymywać broń w sztucznym położeniu. Ten sposób osadzania pchnięcia był dobrze widoczny dla sędziów, ale miał tę wadę, że w przypadku skutecznej zasłony ze strony przeciwnika bardzo utrudniał nacierającemu ponowienie czy zasłonę przed odpowiedzią. Obecnie już od szeregu lat działa niezawodny aparat elektryczny do sędziowania, który bezbłędnie rejestruje trafienia nawet przy lekkim osadzeniu pchnięcia (bez – jak to żartobliwie nazywam – „wbijania gwoździ”), a jednak znaczna liczba trenerów w ćwiczeniach wymaga od uczniów właśnie takiego „wbijania gwoździ”.
[...]

Pobierz całość.
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz