Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (58) inne (75) karate (95) kata (37) książki (21) multimedia (111) nie wiem już co (12) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (130) wiedza (140) zapisy (10)

czwartek, 11 sierpnia 2011

Pomieszany był dzisiaj trening, choć wszystko miało służyć wprowadzeniu walk zadaniowych. No i tak się też stało, przy okazji dla relaksu trochę się pokulaliśmy i porzucaliśmy, a sochin do przodu nie poszło. Dawała się we znaki duszność i dosyć spora wilgotność, ale w sumie z postępów zwłaszcza osób początkujących można być zadowolonym.
Pożegnaliśmy także Marcina i mam nadzieję, że dotrze do domu bezpiecznie i zobaczymy się za rok. Oby jak najdłużej miał powody do odwiedzania ojczyzny. I oby Ojczyzna była tego warta...

1 komentarz:

  1. zdjęcie wygląda jak kadr z 'lotu nad kukułczym gniazdem' - dk

    OdpowiedzUsuń