Kategorie

archiwum (2) fizyka (67) fotografie (45) głupie (6) historia (60) inne (75) karate (97) kata (37) książki (21) multimedia (114) nie wiem już co (15) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (84) trening (226) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (135) wiedza (144) zapisy (10)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Dominator

Domina znów wystartowała, tym razem w Świeradowie Zdroju i w swojej kategorii wiekowej zajęła 16 miejsce. Cały czas utrzymuje się w podobnym miejscu stawki czyli gdzieś w połowie. Wyprzedza nawet facetów. Ale potem odbyliśmy w gronie rowerzystów i sportowców kilka rozmów na temat treningów i postępów robionych przez zawodników.

Pierwszy subiektywny wniosek jaki się pojawił, niekoniecznie związany z Bikemaratonem, to taki, że najlepszy zawodnik w klubie często przegrywa w regionalnych zawodach. Zwycięzca regionalnych zawodów niekoniecznie liczy się w Polsce nawet w rozgrywkach amatorskich. A zwycięzca takowych turniejów często pozostaje niezauważony na szczeblu międzynarodowym. Parafrazując mistrzów można powiedzieć, że nie ma przypadkowych przegranych. Przypadkowe zwycięstwa, owszem, zdarzają się ;-) Systematyczność i racjonalizm w podejściu do treningów to warunki konieczne, aby myśleć o zwycięstwie, ale oczywiście niewystarczające. Ale wiadomo, podjęcie wysiłku aby stanąć do walki daje też ogromną satysfakcję.
A z innej beczki, obserwowałem jak ekipa Bikehead wybiera się na turniej o 5 rano, mając w perspektywie do przejechania ponad 300 km. Tak się zorganizowali, że na starcie byli dopiero na 3 minuty przed gwizdkiem. Do wymienionych wcześniej warunków koniecznych dorzucam jeszcze punktualność, która gwarantuje komfort planowania i realizacji zaplanowanego...

2 komentarze:

  1. niemniej jednak zdążyliśmy na start :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteście "prawie" usprawiedliwieni. Keikowcy się spóźniają masowo, co mnie okropnie wkurza, przyznaję. K

    OdpowiedzUsuń