Kategorie

archiwum (2) fizyka (70) fotografie (50) głupie (7) historia (77) inne (75) karate (99) kata (37) książki (21) multimedia (118) nie wiem już co (18) obozy (18) recenzje (10) rycerka (10) samoobrona (7) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (28) technika (85) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (3) ważne (140) wiedza (152) zapisy (10)

poniedziałek, 24 maja 2010

Zenkutsu dachi

Oglądałem w sobotę przez chwilę trening prowadzony przez włoskiego mistrza w kata WKF Luca Valdesi. Oglądałem więc trening poświęcony metodyce nauczania kata w karate sportowym mimo, że sam Luca Valdesi (5 dan -nie mogę niestety znaleźć informacji, kto przyznał te stopnie) twierdzi, że praktykuje karate shotokan i interesuje go każdy również tradycyjny aspekt karate. Prawdą jest, że fizyczna forma tego zawodnika jest bez zarzutu i z całą pewnością może imponować siłą, gibkością i szybkością ruchów. Podczas oglądania ponownie jednak zastanawiałem się, dlaczego we wszystkich prawie szkołach karate, które znam pozycja zenkutsu dachi jest za każdym razem inaczej wykonywana. Nie jest moim zdaniem możliwe, aby tak różniące się sposoby były jednakowo poprawne (w sensie mechanicznej logiki, efektywności, bezpieczeństwa dla wykonującego). Mus istnieć jakaś reguła, która pozwala wyznaczyć sensowny standard, ale nie dlatego, że tak chce mistrz, lecz dlatego, że tak jest optymalnie. Dodatkowo pewien angielski ortopeda w rozmowie z jednym z moich przyjaciół zwrócił uwagę na fakt, że właśnie błędy w tej pozycji, zwłaszcza przy zadawaniu ciosu, mogą być dla kręgosłupa niebezpieczne. Wyraził też zdziwienie, że w większości szkół karate nie zwraca się na ten fakt uwagi. To mnie zmotywowało do poszukiwań informacji oraz do analizy mechanicznej tego zagadnienia, która mam nadzieję wkrótce się tu znajdzie. Pozostawiam także wyszukany w sieci link: kliknij.

Zdjęcia, które są wstępem do artykułu znalazłem w internecie na stronach poświęconych karate. Zostały tutaj umieszczone bez wiedzy autorów, ale służą jedynie do ilustracji zagadnienia.

Wkrótce więcej o pozycji zenkutsu-dachi.

Póki co, dla maniaków w jednym pliku zbiór artykułów Roba Redmonda z 24fightinchickens o zastosowaniu fizyki w karate (kliknij, aby pobrać). Naukowe wywody zostały wsparte rozważaniami naukowców uprawiających sztuki walki. Tekst jest po angielsku, a oryginały tutaj.


wtorek, 18 maja 2010

Powódź

Fatalna powódź. Treningi do 21 maja zawieszone. Na matę wracamy we wtorek 25 maja o zwykłej porze.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Kogo kumite

Zarząd Śląskiego Okręgowego Związku Karate Tradycyjnego podjął wczoraj decyzję o zmianie dotychczasowego sposobu rozgrywania turniejów kumite i formuła jiyu ippon kumite została zastąpiona formułą kogo kumite. Wszystkie kategorie wiekowe, które do tej pory zmagały się w jiyu ippon od najbliższego turnieju ligowego w Bytomiu, będą już rywalizować w kogo. Również seniorzy w eliminacjach kumite będą startować w tej formule. Fragmenty przepisów (po angielsku) można pobrać stąd. Poniżej fragment turnieju rozegranego w Czechach. Sędziuje sensei Janusz Sowa, prezes Śląskiego OZKT

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Agent Jej Królewskiej Mości...

20 i 21 marca w Bostonie w Anglii, sensei Kwieciński poprowadził seminarium karate tradycyjnego w klubie Zbigniewa Godzisza. Wzięło w nim udział około 50 uczestników. Najfajniejsze jest to, że był tam też Marcin (obecnie, od 18.04.2010, 2 dan) trenujący jeszcze niedawno u nas. Marcin obiecał napisać parę słów o swoim uczestnictwie w tym wydarzeniu, które to słowa pojawią się tutaj niebawem. Oficjalne informacje można przeczytać tutaj i tutaj. Poniżej zdjęcie wszystkich uczestników.


"Bylem, zobaczyłem, ćwiczyłem. Generalnie seminarium skupiało się na podstawach tj. na dynamice ciała oraz na timingu. W sumie było nas około 50 uczestników, zarówno Polaków, którzy mieszkają w Anglii jak i samych Anglików.
Sensei Kwieciński poprowadził 3 treningi: 2 w sobotę i jeden w niedzielę. Treningi odbyły się u Zbyszka Godzisza, instruktora PZKT. Klub w Bostonie jest obecnie jedynym klubem PZKT w Anglii. Samo seminarium było super, szkoda ze tylko dwa dni, ale może się uda częściej tego typu seminaria organizować." Marcin.