Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (45) głupie (5) historia (54) inne (74) karate (95) kata (37) książki (21) multimedia (110) nie wiem już co (9) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (27) technika (82) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (130) wiedza (137) zapisy (10)

niedziela, 25 września 2016

Złote myśli :-)

Sensei/shihan Tatsuya Naka to dziś uznany karateka. O swoim karate opowiada w filmie i tam jest taka myśli: "Zacząłem trenować, żeby być silniejszym w walce". Ot co!


I po zawodach

Sensej mówi: karateka musi wybrać; kata czy kumite. No to Agata wybrała kumite, bo jak mówi będą ją tam uczyli walczyć. Na pożegnanie pyk: medal w kata. Mówiłem jej: nie idź na karate, ale się uparła :-)





czwartek, 22 września 2016

Z mądrości dalekiego senseia (utytułowanego)

- "Dobry karateka na pewnym etapie wybiera: kata czy kumite. Ponieważ nie da się być dobrym na zawodach  w obu".
-Yyyyyy?

czwartek, 15 września 2016

środa, 14 września 2016

Z dawnych lat

Kiedy jeszcze czynnym zawodnikiem był Pan Sławomir Jordan lub Waldemar Noglaski mówiło się (co chyba dobrze pamiętam z wywiadów), że jeśli ktoś dobrze ćwiczy kata to i w kumite mu idzie.  A jeśli ktoś dobrze ćwiczy kumite to i w kata mu się wiedzie. Czyli, że karate składa się z dwóch nierozłącznych części: kata i kumite Nieco później tezę tę potwierdzał chociażby Krzysztof Neugebauer. Teraz, gdyby ktoś chciał się zapisać do klubu karate (a jedna taka chciała ostatnio :-) to wypadałoby się zapytać, czyt to karate w tym klubie to karate kata czy karate kumite? Ba jak się teraz twierdzi gdzieniegdzie; są to dwa kompletnie odrębne ćwiczenia (to cytaz z posiadacza dana bliższego 10 niż 1). Z oglądania wynika, że dla niektórych są faktycznie tak odrębne, że nawet technicznie różne. Skądinąd można przecież nawet kupić osobny ubiór do kata i osobny do kumite :-(


Jest śliwka

Mamy już zdjęcie września:


niedziela, 11 września 2016

FAQ

"Stop zwolnieniom z wf-u" już pewnie rusza, w ulotce z "Kumulacji Aktywności" odezwa do rodziców, jak zachęcać dzieci do aktywności fizycznej, a to taki kwiatek:
- Mamo, idę na trening.
- Jest nieposprzątane! Nie idziesz!
- Nikt nas nie odwiedza, nikogo nie wpuszczasz, mogę posprzątać jutro.
- Jak można przedkładać przyjemności nad sprzątanie?

Chciałem napisać: Kto jest w końcu najgłupszy? Nauczyciele, rodzice czy dzieci? Ale nie napiszę przez grzeczność.

piątek, 9 września 2016

Kogo karate wychowuje

- Agata, rzuć te sztuki walki, ćwicz coś rozsądnego.
- Yhyyyy.
Taaaa, no i się zapisała... znowu na shotokan. Ale zdecydowanie podniosła poprzeczkę, bo o całe pięć danów i teraz wydaje jej rozkazy 7 dan a nie 2. Na pierwszym treningu dostała plombę w buzię od nowo poznanej koleżanki. Nie ubolewam, że dostała - czasem to jest ożywcze. Nie ubolewam, że nie oddała - na to też przyjdzie pora. Z międzywiersza wynikało, że zarobiła z powodu nieuwagi, z powodu nadmiernej chęci udowodnienia czegoś nowej przez starą. Może będzie, zatem, zdjęcie śliwki. 
No ale przecież karate szczyci się tym, że wspaniale uczy kontroli i kształtuje charakter. A nie po raz pierwszy widzę, że ci z ochraniaczami nie zastanawiają się nad odpowiedzialnością za swoje działania. Jest im wszystko jedno bo przecież to jest walka! Walka-sralka. Dlatego na etapie uczenia jestem zwolennikiem braku rękawic i ochraniaczy. Niech początkujący, a skandynawska panna z brązowym pasem raczej jest początkująca, widzi co robi i co się w wyniku tego robienia dzieje, zwłaszcza drugiemu. A jak już wszyscy w sztuce człowieczeństwa są biegli, to wtedy rękawice i na ring, albo do klatki. Każdy wie co czyni! O dzieciakach paroletnich w kaskach i rękawicach, przez lenistwo nie wspomnę. 
A propos lenistwa... Jak za starych dobrych/niedobrych czasów Agata na każdy trening jedzie 2h i dwie godziny wraca. Ale kazała o tym milczeć...


niedziela, 4 września 2016

O czym to jest?

Pierwsze skutki wejścia karate na Olimpiadę już są. W niektórych klubach można już ćwiczyć karate olimpijskie lub karate z elementami karate olimpijskiego. To by oznaczało, że na arenie sztuk walki pojawiło się nowe karate. Niekoniecznie mnie to zaskakuje, bo w końcu każdy chce z czegoś żyć. A jeśli jest popyt to niech będzie i podaż :-) No ale nie rozumiem już tego, że są karate od karate i karate, gdzie można się nauczyć samoobrony. Czy to są różne karate? Matko. Co robią na treningu karate senseje, którzy nie uczą samoobrony? Kształtują charaktery? A jeśli na treningu karate są elementy samoobrony, to co tam jeszcze jest? Czyli jeśli ktoś komuś założy dźwignię to się samoobronił, a jeśli ktoś kogoś palnie to już walczył? Żeby to była samoobrona to muszę najpierw oberwać?


czwartek, 1 września 2016

Wystartowaliśmy

Nie zmieniamy terminów, nie zmieniamy miejsca, trenujemy. Poniedziałek i czwartek od 18.00 a od października także w soboty. Zapraszamy chętnych, ale na razie jeszcze nie prowadzimy treningów dla dzieci.

.