Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (42) głupie (5) historia (39) inne (70) karate (94) kata (37) książki (19) multimedia (110) nie wiem już co (8) obozy (18) recenzje (9) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (17) sponsorzy (2) sport (25) technika (81) trening (222) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (127) wiedza (134) zapisy (9)

sobota, 28 maja 2016

Trening czyni

Mamed Chalidow wczoraj prawie przegrał, ale Domina jedzie po zwycięstwo w najbardziej prestiżowych zawodach MTB w Polsce. Ściga się z robotami, które na 60 kilometrach po górach potrafią rozwinąć średnią prędkość ponad 20km/h. Na razie jest 9 w swojej kategorii wiekowej i 194 w klasyfikacji generalnej. Przy okazji zachęca karateków pykających 2x w tygodniu :-) do rachunku sumienia, bo przez ostatni rok trenowała 5x w tygodniu i prędkość średnią pierwszego etapu poprawiła o 20%, a czas przejazdu najdłuższego (wczorajszego) skróciła o 14%. Jutro finał...


piątek, 27 maja 2016

Wznosić i pchać

Przyszło nam to do głowy, dlaczego jedni senseie rozróżniają kekomi i keage w technikach mae geri i yoko geri, a niektórzy tylko w przypadku yoko geri, a nikt nie wprowadza takiego podziału dla mawashi geri. Zakładając, że keage oznacza ruch wznoszący, a kekomi to pchający sprawa jest w połowie jasna. Gorzej, że do tych dwóch prostych faktów dokłada się czasami tłumaczenie, że kekomi jest słabsze, bo polega na pchaniu, keage jest silniejsze, bo trwa krócej. Sporo w tym błędnego rozumowania a wydaje się dość oczywiste, że do sięgnięcia celu położonego wysoko keage będzie właściwsze, szczególnie gdy ktoś nie dysponuje dobrym rozciągnięciem mięśni. I będzie tak zarówno w kopnięciu do przodu jak i w bok. Ale które z nich jest silniejsze? Odpowiedź jest prosta. To, które zrobisz mocniej! No, może raczej to, które masz lepiej wytrenowane. A w ogóle to jakaś różnica w generowaniu w takich kopnięciach siły to jest, czy jej nie ma? Prawdziwa odpowiedź na to pytanie jest zawarta tu: kliknij, lub tu: kliknij
Doświadczenie podpowiada jednak jedną istotną różnicę w wykonywaniu yoko geri keage i kekomi. Zwłaszcza wtedy gdy jako powierzchnię uderzeniową stosuje się sokuto. O ile w technice "pchającej", gdzie stopa i kości podudzia są w jednej linii i siła przyłożona do stopy przeniesie się najczęściej prostoliniowo przez staw na kości, o tyle przy próbie trafienia kantem stopy z dołu do góry siła wygenerowana podczas zderzenia z celem jeśli tylko zostanie przyłożona z dala od środka stawu skokowego, a tak będzie na pewno, spowoduje powstanie momentu siły działającego na staw i wymuszającego jego rotację. A to prosta droga do kontuzji. Popieram zatem logikę niewprowadzania rozróżnienia na mae kekomi i keage, ale do yoko keage mam sporo obiekcji natury biomechanicznej. No chyba, że ktoś używa tej techniki do wytrącania papierosa jak w hicie sprzed lat:


sobota, 14 maja 2016

Miś Polski 2

Domina obroniła tytuł po raz pierwszy. Znowu wygrała i nawet jakieś nagrody do domu przywiozła :-) A swego czasu pan doktor lekarz powiedział, że powinna siedzieć w domu i nic nie robić, no może coś na pół gwizdka. Coraz więcej mamy problemów z lekarzami i coraz częściej wyręczają ich rehabilitanci. Fakt, przyznaję; Marek i Paulina chodzą dzięki Arturowi, ale w moim otoczeniu więcej jest narzekających niż zadowolonych. I oby Bogdan nie trafił teraz na jakiegoś oszołoma-gipsomaniaka, bo szkoda, żeby rozbudzona pasja zgasła...



czwartek, 5 maja 2016

Oglądamy

Żeby było inaczej niż na dzisiejszym treningu, choć w duchu... :-)

wtorek, 3 maja 2016

Ktoś spi, żeby trenować mógł ktoś...

Miała pogoda nie dopisać, ale dopisała. Czyli w czwartek trening w dojo, w sobotę Klimczok, Szyndzielnia, Kozia z psem, wieczorem trening w dojo, w niedzielę Magurka z twardzielami, w poniedziałek trening w ramach lekcji biofizyki. Mam nadzieję, że to prawda co mówią, że jak boli to rośnie...