Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (42) głupie (5) historia (43) inne (70) karate (94) kata (37) książki (19) multimedia (110) nie wiem już co (8) obozy (18) recenzje (9) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (17) sponsorzy (2) sport (26) technika (81) trening (223) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (128) wiedza (134) zapisy (9)

sobota, 30 maja 2015

Piach w gaciach

Tym razem czworo (Agata, Paulina, Wiola i Marek) keikowców zasiliło drużynę "Uciekające kurczaki" i w Runmageddonie wystartowało! Nie tylko wystartowało, ale i ukończyło!! Nie tylko ukończyło, ale uplasowało się nawet w środku stawki!!! Przed nimi i za nimi maniacy crossfitu, siłki, biegania, itp. I choć 6 kilometrów dziewczyny wraz z Markiem oraz pozostałą częścią ekipy biegły około 2 godzin (zwycięzca tylko 55 minut), to jednak wspólnie pokonali wszystkie 30+ przeszkody i nie odnieśli żadnych obrażeń. Żałujcie, że was tam nie było i nie kibicowaliście!!! Ja jestem z nich strasznie dumny i to jak wykorzystali wszystkie swoje fizyczne umiejętności (podczas wspinaczki, czołgania, zjeżdżania, forsowania błota, nurkowania w lodzie, itd), intelekt (podczas mnożenia w pamięci liczb dwucyfrowych :-) oraz wdzięk osobisty i umiejętności taktyczne (podczas potyczki z futbolistami amerykańskimi) cieszy mnie jeszcze bardziej, niż gdyby zdobywali laury na turniejach karate dowolnej rangi. Okazali się wszechstronni, odważni i od czasu do czasu empatyczni, bo dali sobie pomóc na niektórych przeszkodach :-). A jeśli jeszcze przyjdą w poniedziałek na trening to już pełen respekt! Byle tylko piach wytrzepali wcześniej...

Na końcu galeria 91 z 370 fotografii zrobionych podczas imprezy. A teraz:

Ekipa po zabawie:
Ekipa przed zabawą:
Finał. Dobrze, że Paulina nie weszła w nogi, tylko zgrabnie chłopaków ominęła, bo kto wie co by się tym nogom stało :-)
Kurczak nad ogniem:
Kurczak lodowy:

poniedziałek, 25 maja 2015

Podsumowania 2

W poprzednim wpisie było o treningu karateckim, tymczasem nasz damski zespół jest już na ostatniej prostej przygotowań do REKRUTA podczas Runmageddonu. Agata zaliczyła otwarty trening crossfitowy dla zawodników. Powisiała trochę na linie i pooglądała rywalki, których zdjęcia nie będę tu raczej publikować. Cieszmy się Agatą :-)


Tymczasem jeszcze w swojej twierdzy Domina szykuje się do startu w BESKIDY MTB Trophy, no i tam żartów też raczej nie będzie:

Podsumowania

Dla tych, którzy ostatni bimbali i mają zaległości. Heian godan szkoleniowo zrobiony. Teraz będziemy go szlifować w kółko "bez zastanowienia" ;-). Bunkai przeanalizowane, ruchy wyjaśnione, każdy wszystko kuma. Pozostaje ćwiczyć. Dzisiaj do ostatnich fragmentów interpretacji ruchów dorzuciliśmy:



oraz kilka "legloków", które mam nadzieję, że bolały trochę. Tak to wyglądało:



Dla zainteresowanych Heian godan w wykonaniu Aviego Rokah (standard WTKF):



oraz Yoshiharu Osaki (standard JKA):



Poniżej natomiast, wśród 9 godzin relacji ze Światowego Pucharu  Karate z Okinawy można szukać pierwowzoru kata Heian w postaci kata Pinan. Trzeba się wysilić podczas szukania, ale oglądać (całą relację) należy koniecznie z komentarzem prowadzących:


poniedziałek, 18 maja 2015

Dyskoteki znów za pieniądze

Bo pozbyłem się prawdopodobnej wejściówki. Właściwie to jeszcze trochę wysięku w kalafiorze zostało, ale nie mam już pod ręką igieł, więc nie upuszczę nic więcej. Ale ponieważ dość dobrze się krwiak wchłania pod voltarenem, niech tak już zostanie bo choć pierwsze wkłucie to była frajda to drugie już chyba nie trafiło tak gładko :-( A i wodotrysku też jakiegoś wyjątkowego nie było.



niedziela, 17 maja 2015

Strefa medalowa

W dzisiejszym Biegu Fiata dziewczyny spisały się doskonale i wdarły się przebojem do pierwszej medalowej tysiącpięćsetki. Były nawet w okolicach miejsca tysiącdwusetnego, ale to wystarczyło do zdobycia medali w tej imprezie. Osiągnęły czas mniej niż dwa razy dłuższy od najlepszego Kenijczyka, czyli rewelacja. Niezły szlif przed Runmageddonem, a może i do karateckich turniejów którąś to zdopinguje :-). Jutro gratulować ...


Kto sieje wiatr, zbiera burzę

Staram się te moje dziewczyny motywować i dopingować przekonując, że mogą w wielu przypadkach stanąć do walki z mężczyzną jak równy z równym. Wygląda na to, że chyba uwierzyły bo się uparły, zebrały w sobie i połamały mi ucho. Zrobiły mi kalafiora. Marek się bał, że złapie, ciekawe czy Tomek ma? A tu proszę po roku intensywnych ćwiczeń moja głowa nie zdążyła na czas się ewakuować z uścisku i masz babo placek:


Na razie jest niewielki, choć przez dwa dni nieco urósł, niektórzy każą go od razu odsysać, inni smarować żeby się wchłonął. Kulania powinno się przez parę dni unikać, żeby nie łamać ucha dalej. Są jednak tacy, którzy dzięki kalafiorom rządzą "na dzielni", albo są wpuszczani przez bramkarzy do knajpy bez kolejki lub za darmo. Bo niby swój swojego pozna po tym uchu, że twardziel :-)


Suuuper. No to w sumie nie wiadomo co wybrać. Na razie smaruję, ale już jutro szykuję się do powtórzenia wyczynu innego twardziela:

piątek, 15 maja 2015

Heian godan

Niektórzy mówią, że grupa Heian kata to nie kata tylko szkoleniowa zabawa :-) Inni za to, że pięć kata Heian to zestaw podstawowych zasad i zachowań samoobrony. Tak chyba uważa też Ian Abernethy skoro bawi się nim tak:



A tutaj najpiękniej narysowany Heina godan, ale nie ma co się dziwić bo Roland Habersetzer może nie jest jakoś specjalnie znany poza Francją, ale rysować potrafi.



W moim przekonaniu w realistycznym rysowaniu dorównuje mu jedynie nasz polski Bogusław Polch:

niedziela, 3 maja 2015

Majowy wieczór

... spędziliśmy w podziemiach. Nie w Wieliczce, ale w naszym andergrandowym dojo. Korzystaliśmy z nowych doświadczeń w bjj Marka Uszczelki Warszawiaka i półtorej godziny stosowaliśmy na sobie różne pomysły. Marek razem z Agatą robią w walce na chwyty fajne postępy, choć dzisiaj ich okrzykami bojowymi było Ała! i O nie!
Zresztą to dla Agaty może być bardzo obiecujący rok. Wreszcie po kilku latach odzyskała formę i zaliczyła brązowy pas w karate. Przebiegła pierwszą w życiu klasyfikowaną dychę w 55 minut. Dostała się na prestiżowe studia w Norwegii, ale że nie wygląda na to, aby miała tam gdzieś w pobliżu miejsca docelowego jakiś ciekawy klub karate, może znajdzie coś od bjj. Chyba, że znacie coś godnego polecenia, to podajcie proszę.
Na swoje zawodnicze konto Marek zalicza dziś zwycięstwo w walce parterowej przez dźwignię nadgarstkową, o której nie pamięta, że założył. Ja pamiętam. Agata wpisuje na listę juji gatame na mnie i na Marku i to w różnych wariantach, ale sami powpadali w trójkąty, choć i od skrętówki nie było daleko. Przetestowaliśmy nowe wersje odbierania oddechu. Zabawa przednia. Nie sprawdziła się tylko taktyka walki przeciw dwóm przeciwnikom, ale nie podejrzewałem zdrady z tej strony (na zdjęciu pierwsza z prawej).
Oby CzłowiekUszczelka zdążył nas jeszcze odwiedzić przed wyjazdem pod koło podbiegunowe...