Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (42) głupie (5) historia (43) inne (70) karate (94) kata (37) książki (19) multimedia (110) nie wiem już co (8) obozy (18) recenzje (9) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (17) sponsorzy (2) sport (26) technika (81) trening (223) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (128) wiedza (134) zapisy (9)

piątek, 5 września 2014

Wszystko moje

Nie zdziwiło mnie, że po dwumiesięcznej przerwie w treningach ktoś tam nie wytrzymał kondycyjnie, ktoś nie oganiał ruchów partnera, ktoś nie ogarniał ruchów swoich. Ktoś nawet nie dał rady przyjść... ;-) Dwa miesiące potrafią zdziałać cuda, chociaż nie ma co aż tak narzekać. Było nieźle, bo przecież wszyscy się starali.
Za  to dziewczyny w sekcji samoobrony (która powoli przekształca się w szkolną sekcję sportów walki - zobaczycie pokaz na kolejnym Festiwalu Nauki!) ćwiczyły regularnie prawie całe wakacje i dzisiaj powiedziały: 
-Dość! Chcemy walczyć!
-Ale skąd ja wam wezmę faceta, żeby was napadał?
-Niech pan spojrzy w lustro, tam pan znajdzie.

No tośmy się ponapadali. Skończyło się na rozciętej wardze, nadwyrężonym karku, poobcieranych kolanach i łokciach... moich.

poniedziałek, 1 września 2014

Sajens

Karatecy z SGI to już nasi stali współpracownicy, także w zakresie inicjatywy "Współpraca w nauce". Tym razem mieli w planie zajęcia pozwalające usprawnić standardy przyznawania punktów za zastosowaną technikę w zawodach sportowych. To jest stały problem zawodów, w których nie pozwala się na kontakt. Oczywiście każdy z pomysłodawców takich zawodów ma swój pomysł na przepisy i każdy wie, że jego pomysły są najfajniejsze. Ale tym razem organizatorzy postanowili wykorzystać informacje z wielu źródeł :-).  No bo co może być najobiektywniejszym kryterium pozwalającym technikę określić jako mocną, "silną", itp jeśli nie fizyka.
Po wszystkim było trochę głosów, że za dużo padło słów: "tak jest źle", "tak jest niedobrze", "tu się mylicie", no ale rozmowa była o sporcie a nie o samoobronie czy walce, gdzie możliwe jest wszystko, co doprowadzi do zwycięstwa. Ponownie więc było o energii, o generowaniu siły, o technikach okrężnych, o stawianiu stopy podczas ciosu. Kierownictwo pozwoliło nawet poprowadzić trening i zaproponować kilka ćwiczeń dowodzących teorii. Słuchacze byli do tego stopnia fajni, że ich uwagi pozwolą udoskonalić warsztat. Ja tam bawiłem się dobrze...


Organizatorom bardzo dziękuję za zaproszenie, a Marcinowi za cierpliwe i wyrozumiałe asystowanie w treningu :-)