Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (42) głupie (5) historia (39) inne (70) karate (94) kata (37) książki (19) multimedia (110) nie wiem już co (8) obozy (18) recenzje (9) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (17) sponsorzy (2) sport (25) technika (81) trening (222) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (127) wiedza (134) zapisy (9)

sobota, 30 czerwca 2012

Wakacje 2012

Ze szczerej sympatii do Michała... taki wakacyjny żart. Miejmy nadzieję, że się nie pogniewa.


poniedziałek, 25 czerwca 2012

Ogłoszenia

Wyjątkowo w środę (18.00, Czechowice-Dziedzice) kończymy tegoroczny sezon ostatnim treningiem. Namawiam do zmotywowania się i uczestnictwa. Planuję podsumowanie merytoryczne sezonu. Trzy dni później tj. w sobotę od godziny 18.30 zaplanowaliśmy klubowe ognisko. W tej chwili przeważa lokalizacja w Bystrej (czuli u mnie). Zapraszam wszystkich (ale znanych mi) sympatyków i członków klubu. Oczekuję, że zjawi się także Marek i Zbyszek, a może także i Angelina oraz ktoś kogo się nie spodziewamy. To ognisko to także w pewnym sensie podsumowanie w swobodnej atmosferze całego roku szkoleniowego. Do zobaczenia. Szczegóły w środę i telefonicznie lub mailem.
Przyszły sezon, tuż po wakacjach, dalej w Czechowicach-Dziedzicach, w tym samym miejscu. Wszystkie ogłoszenia będą się pojawiały tutaj i już przypominam, że środa to ostatni termin do uregulowania zaległych składek ;-)

P.S.
Ognisko potwierdzone. Palimy w sobotę w Bystrej od 18.00. Prowiant we własnym zakresie. Organizator zapewnia miejsce, drewno i zapałki. Do zobaczenia.

.

niedziela, 24 czerwca 2012

Szukam informacji

Kiedyś w ferworze paintballowej walki tak pięknie wypaliłem kulką, że Sabinie pozostał w udzie dołek po wsze czasy. W takim samym boju Domina zarobiła swój dołek w mięśniu dwugłowym uda. No i dwa treningi temu przyszła kolej na mnie. Ktoś z Was przyłożył czymś w mój biceps, al zrobił to w taki sposób, że nie pamiętam, ani kto, ani kiedy. Dopiero dziś zainteresował mnie siniak na ramieniu i przyjrzałem mu się dokładniej. Biceps wygląda jakbym był kulturystą, który wstrzykuje sobie olej aby powiększyć mięsień i ten olej gdzieś umyka w miejsca, w które umykać nie powinien. Mój dwugłowy ramienia ma teraz trzy głowy! Jest tak interesująco wgłębiony. Widać to i czuć. Zastanawiam się zatem dlaczego takie dołki/ubytki powstają? Bo, że nie znikają to wiem i widzę u Dominy.

.

środa, 20 czerwca 2012

Zakończenie sezonu

Co prawda nasz klub nie bazuje na uczniach szkół, ale ciągle jeszcze dojo mieści się w szkole, więc cykl treningowy wyznaczony jest przez harmonogram pracy szkoły. Skoro zbliżają się wakacje czas pomyśleć o przerwie. Wyjątkowo, inaczej niż w latach poprzednich, w lipcu i sierpniu zajęcia w klubie zostaną ograniczone. W czerwcu trenujemy jeszcze 21 i 25 oraz wyjątkowo zakończymy sezon w środę 27 czerwca zamiast w czwartek. O ewentualnych treningach w lipcu i sierpniu poinformuję w tym miejscu jeśli tylko zostaną zaplanowane. Proponuję wobec tego pomyśleć o wakacyjnym odpoczynku i zmianie sportowego reżimu, tak aby we wrześniu zapał był obudzony a ciało nie gnuśne, zachęcam do poczytania polecanych tutaj książek. Prawdą jest, że na poprzednim treningu atmosfera była niezła, wszyscy stoczyli swoje potyczki, każdy pokazał wolę walki, panie spisały się na medal, ledwo udało mi się sprać krew z keikogi. Oby tak było we wrześniu, bo w sumie fajnie by było gdyby łamagi we wrześniu zostały w domu. Ale są jeszcze łamagi?

Skoro więc kończymy sezon, to pomyślcie o finałowym ognisku, np w sobotę, 30 czerwca. Przyjmuję wnioski...

Zapomniałbym: 18 lipca Marek operuje kolano. Trzymamy kciuki za powodzenie.

.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Mądry Polak...

Niekoniecznie namawiam kogokolwiek do biegania, choć poprawa kondycji/wytrzymałości przyda się każdemu, ale ta książka zainteresowała mnie jednym zdjęciem. Pokazuje ono wnętrze stawu kolanowego. I od razu przyszedł mi do głowy Marek ze swoją kontuzją. W jego wypadku czytanie tej książki będzie lekcją na przyszłość, ale dla całej reszty klubu może to być świetna profilaktyka. Od jakiegoś czasu szukałem książki, która będzie stanowiła absolutne abecadło biegacza i nie będzie to poradnik jak się przygotować do maratonu. Szykowanie się do maratonu mnie na razie nie interesuje, ale autorzy tej książki, będący także rehabilitantami skupiają się w bardzo prosty sposób na elementarnej fizjologii i biomechanice ruchu. Omawiają błędy w technice biegu, powikłania wynikające z różnorakich aspektów treningu fizycznego oraz możliwości ich leczenia. Przedstawiają także aktualne teorie dotyczące właśnie fizjologicznych zjawisk związanych nie tylko z bieganiem, ale także szeroko rozumianą aktywnością fizyczną.
Pozamerytorycznie książka jest dość ciekawa, bo wydana jak dla miłośnika komiksu, kolorowa, krzywa, napisana czasami polszczyzną co najmniej dziwną. Prawdopodobnie z tego powodu (dla mnie raczej wątpliwej wagi) jest stosunkowo droga, ale można ją kupić w wersji elektronicznej 3x taniej. Wtedy jest naprawdę warta swojej ceny. Ale z drugiej strony lepiej wydać trochę forsy na książkę niż na głupkowate piwo. 


czwartek, 14 czerwca 2012

Wydaje mi się...

Wdałem się ostatnio w dyskusję z amatorami/zawodowcami rowerzystami na temat wyższości rowerów na kolach 29 calowych nad tymi na kołach 26 calowych. 29tki są coraz popularniejsze, ale wszystkie ich zalety przedstawiane są w sposób czysto subiektywny. Subiektywizm cechuje nawet zawodowych testerów. Dyskusja tak się zaogniła, że umówiłem się na jutro na przeprowadzenie obiektywnych testów i pomiarów czasów przejazdu, prędkości, itp łącznie z na napisaniem raportu. Ale nie o tym jest sprawa. Dziś oliwy do ognia w temacie "wydaje mi się..." dolał Marcin, którego kiedyś podpuściłem, aby zapytał swojego instruktora o szczegóły mae geri. Chodziło o słynne już cofnięcie nogi po kopnięciu, które jest nawet charakterystycznym elementem egzaminacyjnym  w karate tradycyjnym. Instruktor Marcina, zamiast wytłumaczyć, postanowił zademonstrować i oczywiście zadany przez niego kopniak (ten z cofnięciem nogi) Marcina piekielnie zabolał. Demonstracja subiektywna, ale mętlik w głowie Marcina pozostał.
Artykuł o tej kwestii już tu był, ale pokrótce przypomnę. Otóż gwałtowne cofnięcie nogi tuż po kopnięciu nie jest częścią techniki generującą siłę. Może być bardzo ważnym elementem strategicznym i pozwalającym zachować uwagę po technice (nie jest to przedmiotem tych rozważań), ale nie jest tym pierwszym. Miarą uzyskanej siły w takim zjawisku jest w uproszczeniu zmiana pędu ciała (tu: nogi) podczas zderzenia z celem. Generowana siła jest pochodną zmiany pędu po czasie, zatem jest ona tym większa im bardziej się zmienia pęd i im krótszy jest czas zderzenia. Ale czas zderzenia to czas w jakim noga jest hamowana przez trafioną przeszkodę. Nie ma on nic wspólnego z cofaniem nogi. Najlepiej zatem, aby uderzająca ciało noga została przez to ciało zatrzymana (lub się od niego odbiła, ale nie akcją kopiącego). Wtedy mielibyśmy maksymalną zmianę pędu bo do wartości zero. Matematyka podpowiada, że gdyby cofanie nogi było istotną częścią ciosu to zerowy czas kontaktu (a taki łatwo uzyskać cofając nogę przed kontaktem nogi z celem) byłby dowodem uzyskania nieskończenie wielkiej siły. To jednakże jest niemożliwe ;-) 
Zgodnie z 3 zasadą dynamiki Newtona, siła z jaką działa przeszkoda na nogę jest identyczna, aczkolwiek przeciwnie skierowana, jak siła z jaką noga działa na przeszkodę. Sprawa robi się jasna. Empirycznym dowodem tej myśli jest potęga kopnięcia ushiro geri wykonywanego jako kekomi, a nie keage, oraz fakt, że pocisk trafiający w ścianę, mimo że się od niej nie odbija to wyrządza szkodę.

Wracając do Marcinowego instruktora. Daję sobie głowę uciąć, że ów jest tak dobrze już wyszkolony w cofaniu nogi, że pomaga mu to uderzać luźną nogą z dużą prędkością i z całą pewnością potrafi ją odpowiednio napinać w chwili kontaktu. I jestem też przekonany, że nie potrafi obiektywnie swobodnie kopnąć innym sposobem. Dlatego jego kopnięcie bez cofania nogi, jako sztuczne i dla niego nienaturalne, musiało być słabsze. W tym tkwi tajemnica pokazu, którego Marcin doświadczył.


Poniżej jeden tylko przykład, bo nie chciało mi się więcej szukać. Szukanie niech będzie waszym zadaniem domowym.


Zrządzenie losu

Umówiłem się dziś ze starym znajomym, że popstryka nam na treningu zdjęcia. Jadąc na trening dowiedziałem się, że "przespał" w autobusie odpowiedni przystanek i na treningu się nie zjawi. Najbardziej się z tego faktu uśmiał Grzegorz, ponieważ sam wiózł w plecaku aparat z całym osprzętem. On, zatem, pełnił dzisiaj rolę dokumentatora. Włożymy tu jego zdjęcia, na razie małą próbka:






niedziela, 3 czerwca 2012

Szlachetne zdrowie...

Swego czasu w Rycerce Grzegorz miał wykład o odżywianiu, który z powodu pracy opuściłem. Dotychczasowe treningi jednak absorbowały moją głowę w kwestii diety w sposób raczej marginalny, co o dziwo nie skutkowało jakimś szczególnym spadkiem formy. Do czasu. I niestety to rower, na którym jeżdżę teraz coraz dalej i dłużej i wyżej zmusił mnie do nadrobienia wiedzy o tym, co należy i czego nie należy jeść. I muszę powiedzieć, że są rzeczy, które w kwestii regeneracji działają natychmiast i z dobrym skutkiem. Tym razem korzystam z rad znajomego, który jest zapalonym maratończykiem i ultrabiegaczem (bieg Rzeźnika, 200 km itd.). Polecam też (bo sam czytam):