Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (42) głupie (5) historia (40) inne (70) karate (94) kata (37) książki (19) multimedia (110) nie wiem już co (8) obozy (18) recenzje (9) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (17) sponsorzy (2) sport (26) technika (81) trening (222) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (128) wiedza (134) zapisy (9)

niedziela, 17 kwietnia 2011

Smak zwycięstwa

Keiko klubowiczki mają na koncie pierwszy udany występ sportowy w tym sezonie. Co prawda nie w barwach Keiko, ale w szeregach śląskich Bikeheadów (opis wydarzenia pewnie znajdzie się na ich stronie: www.bikehead.pl). Dzisiaj rozpoczęto cykl wyścigów Bikemaratonu i pierwsze ściganie odbyło się we Wrocławiu. Rozegrano wyścigi na 3 dystansach. Na 28 kilometrowym wystartowało 778 zawodników w tym około 150 pań. Domina przyjechała na 561 pozycji co dało jej 69 miejsce wśród pań i 17 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Zarobiła z miejsca 234 punkty w klasyfikacji generalnej. Może teraz kolej na resztę naszych pań (ale jednak w zawodach karate ;-)?

Gdzieś jest...

Widać czerwony plecak...

W tym samym dniu w X Maratonie Krakowskim wystartował Jacek, Wiceprezes "Keiko". Ukończył bieg z czasem 4 godziny 30 minut.
.

piątek, 15 kwietnia 2011

Na forach dyskusyjnych

Nieraz już tutaj były przywoływane dyskusje z różnych forów dyskusyjnych. Tym razem znów sięgam do dyskusji o zaangażowaniu w trening. Rozmówcy zastanawiali się w jednym z tematów czy sensowne jest spisywanie na starcie umowy z zainteresowanymi zobowiązującej ich do trenowania np. przez rok. Nie sądzę, aby to był pomysł możliwy do zrealizowania, ale nie o tym ma tu być mowa. Jeden z rozmówców w ten sposób rozpoznaje osoby zaangażowane w trening:

Prawdziwy moment, w którym ktoś decyduje o tym czy chce się zająć sztuką walki na poważnie, czy nie, to moment kiedy zaczyna w nią inwestować - kupuje szmaty, ochraniacze i inny sprzęt, który w niektórych SW jest bardzo drogi i trudno dostępny. W tym momencie wkracza zaangażowanie i konsekwencja, bo jeśli ktoś wydał kasę to nie zrezygnuje tak łatwo, no chyba że trener coś spaprze.


Przyznaję, że mnie się ono podoba. Zwłaszcza, że coraz częściej spotykamy się z brakiem zaangażowania w jakąkolwiek pracę, którą ludzie wykonują, a wiadomo, że włożony wysiłek pozwala robić rzeczy wielkie.

.

sobota, 9 kwietnia 2011

Strach

Na znanym forum dyskusyjnym www.budo.net.pl znalazłem poniższe słowa. Dyskusja toczyła się o tym czy karate można uprawiać rekreacyjnie czy tylko "zawodowo". Czy w ogóle rekreacyjne podejście do karate to jeszcze jest karate.
Nie ma powodu odbierać ludziom ich różnej motywacji do treningu i celów jakie sobie oni stawiają. Daleki jestem od tego. Jednakże cytat ten daje trochę do myślenia o tym, jak ludzie rozumieją "profesjonalizm":

"[...] Doskonale rozumiem że karate rekreacyjne jest bardzo wygodne: w ten sposób można wytłumaczyć bylejakość, slaby poziom [...]. Ćwicząc rekreacyjnie mogę wyjść z sali w połowie treningu, przerwać dane ćwiczenie, odmówić wykonania czegoś tam - bo uważam że mi już wystarczy, albo bo nie lubię. Dochodzimy do absurdu. Ale właśnie takim absurdem jest rekreacyjne karate na które nie przychodzą już fighterzy, tylko fizyczne i mentalne łamagi, nie po to żeby nauczyć się walczyć tylko żeby zdobyć czarny pas! [...]"

Niezależnie od tego jakie kto ma nastawienie do treningu karate, to jednak ono zawsze musi pozostać Sztuką Walki.

piątek, 8 kwietnia 2011

Noga

Oto noga Grzegorza dzień po starciu z Markiem:

wtorek, 5 kwietnia 2011

O życiu

Skorzystaliśmy z zaproszenia jakie przygotował Grzegorz (szczegóły tutaj) i wzięliśmy z Agatą udział w Festiwalu Nauki w bielskim liceum im. Reja. W sumie nie był to wykład promujący nasz klub, ale pośrednio promujący karate jako coś nietuzinkowego. Chodziło też o popularnonaukową prezentację sztuki walki w kontekście prostych zastosowań fizyki. Są tacy ludzie, którzy twierdzą, że do dobrego uprawiania sztuk walki nie jest potrzebna znajomość fizyki. Jest tak w istocie, ale instruktor znać ją powinien, nie mówiąc już o ludziach, którzy rozwój karate w aspekcie technicznym pragną kreować.
Rozmawialiśmy na wykładzie o zasadach dynamiki, o zachowaniu energii, o wektorach, o momentach sił, o ruchu falowym i o wykorzystaniu tych prostych wiadomości do zwiększania efektywności znanych technik. Agata zniosła bardzo dzielnie półgodzinny pokaz, minę miała kwaśną, ale o taką minę chodziło. Na pewno ucierpiał jej brzuch, ale okazała się być dziewczyną gotową do poświęceń i wartą zaufania. Mam nadzieję, że przez to nasz pokaz był bardziej wiarygodny i uświadamiał, że zasady fizyki mogą być wykorzystane wszędzie. Po zakończeniu całego wystąpienia wymieniliśmy także kilka sympatycznych zdań z zawodowym żołnierzem, instruktorem ju jutsu, który prezentował swój wykład zaraz po nas.

Wygląda na to, że więcej zdjęć nie będzie. Zatem musicie uwierzyć na słowo.
.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Japonia

W Japonii katastrofa nuklearna, w połowie Europy ludzie chcą pić jodynę, żeby nie złapać popromiennej choroby, w Polsce psychoza antyatomowa, Niemcy spanikowały i zastanawiają się czy nie zburzyć swoich elektrowni... a Domina jeździ po hałdzie, która prawdopodobnie emituje więcej siwertów niż wszystkie europejskie reaktory razem wzięte. Widok piękny. W oddali kopalnia, ale nie wiem jaka.
.