Kategorie

archiwum (2) fizyka (66) fotografie (45) głupie (5) historia (54) inne (74) karate (95) kata (37) książki (21) multimedia (110) nie wiem już co (9) obozy (18) recenzje (10) rycerka (21) samoobrona (6) seminaria (18) sponsorzy (2) sport (27) technika (82) trening (225) turnieje (17) virtualny sensei (2) ważne (130) wiedza (137) zapisy (10)

wtorek, 29 czerwca 2010

Pierwszy trening wakacyjny

Przez chwilę miałem obawy, że nikt na ten trening nie dojedzie. Nagle powyskakiwały jakieś przeciwności losu. Ale pojawiła się spora grupa gości, także osoby nieznane, które postanowiły liznąć karate tradycyjnego. No i długo nie widziany Michał. Koniec końców było nas całkiem sporo. Pierwszy trening w tym wakacyjnym harmonogramie poświęciłem w całości utrzymywaniu kontroli środka ciężkości. Wykonaliśmy mnóstwo ćwiczeń pozwalających podnieść efektywność pracy środkiem ciężkości w tym także ćwiczenie ułatwiające sprawne poruszanie się w zgodzie z pryncypiami tradycyjnego karate. Niestety nie znalazł się nikt, kto robiłby zdjęcia. Zdopinguję kogoś następnym razem. Liczę na to, że wszyscy się dzisiaj wystarczająco zmotywowali do czekającej ich dwumiesięcznej pracy bo plan na kolejne lipcowe i sierpniowe treningi jest już ustalony.

piątek, 18 czerwca 2010

UWAGA WAKACJE

Uwaga!
Dzisiaj zakończyliśmy treningi w "Keiko" w Czechowicach-Dziedzicach w sezonie 2009/2010. Mam nadzieję, że spotkamy się w naszym dojo znowu we wrześniu. Tymczasem w okresie wakacyjnym zmieniamy miejsce treningu na salę gimnastyczną III LO im. S. Żeromskiego w Bielsku-Białej, przy ulicy Bohaterów Warszawy 20. Proponuję treningi we wtorki i piątki od 18.00 do 20.00, choć nie wykluczam pory wcześniejszej lub częstszych treningów. Czekam na sugestie. Przygotowany jest już specjalny program treningowy na te dwa miesiące. Pierwszy trening odbędzie się we wtorek 29 czerwca od godziny 18.00.
Zapraszam członków klubu oraz osoby zainteresowane.

Koszt: 30 zł/m-c.

wtorek, 15 czerwca 2010

Karate wczoraj i dziś

Popatrzcie proszę przed następnym treningiem na te filmy. Pierwszy z nich to moim zdaniem bardzo czyste i dynamicznie poprawne wykonanie kata Sochin. Klasyczna praca ciałem, bez zbędnych przyruchów i niepotrzebnych sportowych ulepszaczy, choć nagranie pochodzi z turnieju. Środek ciężkości elegancko przenoszony na nogach, rotacja tam gdzie ma być itd... Tutaj w wykonaniu zawodnika izraelskiego ITKF-u.



Drugi natomiast to fragment turnieju JKA z 1985 roku. Zawodnicy nie skaczą, nie pajacują. Techniki jednak bardziej sportowe, ale za to timing pierwsza klasa. Popatrzcie na 0:44 s. Masao Kagawa to klasyka tamtych czasów.

niedziela, 13 czerwca 2010

LIGA OZKT 2010 "SILESIA CUP"

12 czerwca byliśmy w Bytomiu na kolejnym turnieju ligowym. Wystartowaliśmy w nowym składzie, ale nie zdobyliśmy żadnych trofeów. Tak czasem musi być. Krzysiek po raz pierwszy oberwał po nosie, Dawid przegrał, choć nie dał się załatwić przed czasem. Marcin wie, żę stalowe nerwy pozwalają kontrolować sytuację bez narażania się na kontuzje. Zawsze więc, w każdym takim zdarzeniu można znaleźć pozytywy, które pozwalają przystąpić do kolejnych treningów z nowym zapałem.

Marcin Kozłowski z Częstochowy, który zwyciężył w kategorii kumite seniorów udowodnił swoim startem, że można wszystkie walki stoczyć całkowicie panując nad emocjami, nie wdając się w przepychanki i szamotaninę. Można pokonywać kolejnych przeciwników nie skacząc jak kogut i nie wykonując przypadkowych, panicznych ruchów, posługując się nienaganna techniką i rozsądną strategią. Można się przy tym także nie zmęczyć i przy okazji nie robić krzywdy przeciwnikowi. Dzięki takiej postawie widać, że można startować w turnieju nie po to, aby za wszelką cenę komuś złoić tyłek, ale po to żeby sprawdzić na jakim poziomie są moje aktualne umiejętności.

Byłem kiedyś świadkiem zdarzenia gdy jeden z zawodników (mniejsza o styl oraz miejsce, czas i turniej) mocno powątpiewał czy walka dzieci w formule kihon ippon kumite bez rękawic (jak w wkf) nie jest aby niebezpieczna i czy dzieciaki potrafią kontrolować ciosy. Dzieciaki wystartowały bez rękawic, zwycięzców wyłoniono zupełnie bez kłopotów i wątpliwości, a wspomniany zawodnik, startując wśród seniorów, złamał swojemu przeciwnikowi nos, mając na dłoniach rękawice ochronne.
Na fotografii walczą Radek Kleibl (Czechy) i Marcin Kozłowski (Częstochowa). Sędziuje sensei Janusz Sowa.

c.d.n.

sobota, 5 czerwca 2010

Seminarium z sensei'em Neugebauerem

To sobotnie seminarium to najlepsze seminarium na jakim do tej pory byłem. Być może większe wrażenie wywarło na mnie moje pierwsze w ogóle seminarium szkoleniowe w 1995 kiedy miałem przyjemność uczestniczyć w treningu z uczniami Hiroshi Shirai czyli z Dario Marchinim i Cristiną Restelli. Tym razem jednak otrzymaliśmy w pigułce wszystkie najważniejsze zasady karate tradycyjnego dotyczące todome, czyli ciosu kończącego. Wykonaliśmy sporą ilość ćwiczeń utrwalających prawidłową postawę podczas wykonywania technik, a także zajmowaliśmy się doskonaleniem kime w technikach oraz kształtowaniem i rozwijaniem poszczególnych faz techniki, łącznie z oddychaniem.

Ale nie to jest tutaj najważniejsze. Najistotniejsze jest to, że K. Neugebauer to człowiek, który doskonale rozumie na czym polega tradycyjne karate. Perfekcyjnie wie co należy wyjaśnić w technikach i jak należy to zrobić. Nie jest to tak jakbym chciał, żeby były wyjaśnione wszystkie fizyczne i biomechaniczne aspekty techniki karate przy pomocy języka nauki, ale pojęcia którymi sensei się posługuje i jego intuicyjne interpretacje są perfekcyjnie dobrane. W moim odczuciu pod tym względem nie ma tam słabych stron. Dodatkowo ogromne doświadczenie zawodnicze senseia sprawia, że ciało go słucha i jest niezwykle wiarygodny. Skuteczność umiejętności, które prezentował nie budzi wątpliwości. Jest jeszcze jedna rzecz, która rzuca się w oczy podczas takiego seminarium i odróżnia je od innych. Spotkałem się mianowicie z opiniami dotyczącymi innych sław światowego karate, prowadzących różnorakie seminaria, że "tak się w tej chwili trenuje kata" lub "tak się w tej chwili walczy w sportowym karate". W tym przypadku takie teorie nie miały miejsca. Było widać, że tak po prostu musi działać karate, tak pracuje ludzkie ciało i taka jest droga do maksymalnej efektywności.
Ci, których dziś na treningu nie było, niech żałują. Treningu, na którym się nie było nie da się odpracować.